Jaką wódkę pić? Dobre rady z 1895 r.

Witam,

   W dniu dzisiejszym artykuł z 1895 r. zawierający odpowiedzi fachowca na odwieczne pytanie – jaką wódkę pić? Zaczyna się od mocnego wstępu…

   Poniżej dwa zdjęcia karczmy w Promnej, niestety karczma kilka lat temu się częściowo zawaliła, więc jej nie odbudowano tylko rozebrano, a że stanowiła najstarszy obiekt tego typu w powiecie? cóż… już nie stanowi!

JAKĄ WÓDKĘ PIĆ? – 1895 r.

   Najlepiej żadnej. Kto ma do wódki pociąg, niechaj stara się go pokonać i nie pić wcale, bo pierwszy kieliszek woła drugiego, drugi trzeciego – i człowiek upija się zapominając o świecie i nie dbając, co będzie jutro.

   Kto jednak wódki używa rozumnie i w miarę, temu przyda się wiedzieć, jaką wódkę kupować.

   Gdy gospodarz wydaje córkę za mąż, to nieraz ma wielki kłopot, jaką wódkę kupić, aby to i nie za drogo kosztowało i aby goście byli zadowoleni. Gdyby każdy miał ule z pszczołami, to by kłopotu o napój dla weselników nie było, bo można by zawczasu przysposobić zapas miodu pitnego. Ponieważ jednak gospodarz najczęściej pszczół i miodu nie ma, więc jedzie przed weselem do miasteczka i kupuje w składzie prostą wódkę takiej mocy, jaka w okolicy jest używana.

   A kupuje co najmniej trzy wiadra, bo mniejszej ilości w składzie hurtowym nie sprzedają. Tak robił ojciec, tak robi syn; ale wnuk powinien już sobie inaczej poradzić. Dziś już każdy, kto wódkę pije, może ją pić destylowaną, to jest oczyszczoną z fuzli. Fuzlami nazywamy śmierdzące olejki, które są w wódce rozpuszczone tak, że ich nie widać, tylko w gardle drapią, a żołądek psują. Wódka z fuzlem jest nie tylko szkodliwa, ale po prostu truje człowieka. Gdy pijesz taką wódkę, to ci się chce jej coraz więcej, choć nie tylko nie wydaje ci się smaczną, ale nawet aż otrząsasz się po kilku kieliszkach. A szynkarz się cieszy, bo wie, że dobrze już teraz utarguje. Takiej wódki chce się więcej, bo rozum już się gdzieś schował, a w żołądku palą owe fuzle tak, że człowiek pragnie ten ogień ugasić.

   „Dawaj piwa!” woła pijany. Jeszcze gorzej; piwo na chwilę ochłodzi, ale żołądka nie uspokoi. A w piwie są inne znowu trucizny, które też mordują wnętrzności. Po kilku kuflach piwa, dawaj szynkarz znowu wódki, ale mocnej. Wtedy już język bełkocze, nogi pijanego utrzymać nie chcą; pragnienie go pali, a pić już nie może. Szynkarz namawia: „Napijcie się koniaku, to was otrzeźwi”. Więc dawaj tego koniaku! I koniak dobija gospodarza. Rachunek wynosi parę rubli, zabawy nie było żadnej, a nazajutrz łeb ciąży, odbija się ów fuzel i często co gorszego jeszcze się przyczepia, a czasami i śmierć pijanego zabiera.

   Spirytus sam przez się czysty, bez żadnych przymieszek fuzlu, należycie dobrany z dobrą wodą źródlaną, wpierw przegotowaną, nie wywiera takich skutków. Upić się nim tak samo można, ale, jeżeli kto przy jedzeniu wypije jeden lub parę niewielkich kieliszków, to i zdrowia sobie nie popsuje i rozumu nie straci.

Karczma w Promnej 1917 2XVIII wieczna karczma żydowska w Promnej k. Białobrzegów, stan ok. 1917 r.

   Ale w szynku lub karczmie nie łatwo dostać czystej wódki. Ta, co się nazywa oczyszczona, jeszcze czysta nie jest, bo śmierdzi. Czysta wódka zapachu nigdy nie ma, tak jak alkohol, którego aptekarze do lekarstw używają. Gdzież więc można dostać takiej wódki? W drobnej sprzedaży, w karczmie jej nie ma. Propinator woli trzymać prostą śmierdziuchę, niż dobrą, czystą wódkę, bo tej ludzie mniej wypiją. Czysta wódka fuzlu nie ma, więc nie budzi tego robaka w żołądku, którego wódka ma niby to zabić. W czystej nie ma fuzlu, tylko spirytus i woda. Jeżeli więc już komuś wypadnie koniecznie kupić wódki na wesele lub na inną zabawę, to powinien odszukać skład rektyfikacji i kupować butelki pieczęcią opatrzone z kartką, na której napisana jest nazwa rektyfikacji, a dalej „spirytus” albo „alembikowa” Nr 4.

   W numerze czwartym fuzli nie ma i chociaż ta wódka jest trocha droższa, jednak taniej wypada, bo jej mniej wypiją. Ale kupować należy w rzetelnym składzie rektyfikacji jakiego obywatela, nie zaś z miejskich destylarni, bo tam nieraz różne sztuczki się robią.

   Najtaniej sprzedaje się spirytus do politury, bo w nim jest jeszcze więcej fuzli, niż w surówce. Fuzle te w politurze, w spirytusie do palenia, oraz w spirytusach i alembikach oznaczonych numerami 1, 2 i 3 są szkodliwsze niż w surówce, bo są gęste, nie tak rozpuszczone, jak w prostej wódce z gorzelni.

Promna 2005 r.Karczma w Promnej w 2005 r. przed wyburzeniem

   Więc kto ma kupić 3 wiadra prostej wódki za 20 rubli, niechaj lepiej weźmie alembikowej Nr. 4 także za 20 rubli, a choć mniej jej będzie miał, za to goście, co ją pić będą, zdrowia nie popsują.

   Słodkie wódki, które sprzedają po karczmach, wyrabiane są z najgorszych spirytusów, a wszystkie tanie koniaki i araki to już prawdziwa trucizna. Wina tanie i miody fabrykowane wyrabiają z najgorszej wódki. Należy ich wystrzegać się, bo i zdrowiu szkodzą, i upić się nimi tak samo można, jak wódką. Mylne też jest mniemanie, że kto ślubował wstrzemięźliwość, może pić koniak, arak, wino lub miód. Wszystko to bywa najczęściej wódką zaprawiane i tak samo, jak ona, upaja.

A. Śniegocki

(1186)

No comments yet.

Dodaj komentarz