Piwo i wódka na Warszawskiej Wystawie Rolniczo-Przemysłowej w 1885 r.

Witam,

   Dzisiaj relacja z Warszawskiej Wystawy Rolniczo-Przemysłowej w 1885 r. Oczywiście nas interesuje dział piwa i wódki 🙂

Piwo i wódka na Warszawskiej Wystawie Rolniczo-Przemysłowej w 1885 r.

   Jedną z najszerszej i najobficiej reprezentowanych gałęzi produkcji krajowej było piwowarstwo. Mówimy najszerzej, gdyż pawilony własne właścicieli browarów zajmowały całą ulicę, nie licząc już kiosków w pawilonie głównym; najobficiej, gdyż tak na liczbę wystawców, których było blisko 20-tu, jako też i na ilość okazów, niczego więcej niż piwa nie było na wystawie. W znacznej jednak większości panowie wystawcy piwa pozostać muszą obojętnymi dla sprawozdawcy, jak szkło lub beczka, w której okazy są przedstawione. Zdać się więc musimy na słowo sędziów i dane katalogowe, oraz na famę stugębną, która sławę rozmaitych piw szeroko rozniosła.

   Dwaj więc tylko wystawcy zająć muszą bliżej uwagę naszą. Pierwszym jest producent w kraju najwięcej produkujący p. Herman Jung, który do wystawy wziął się najpraktyczniej, zyskując sobie sprzedaż wyłączną piwa, które w ten sposób wszyscy zwiedzający osądzić mieli sposobność. P. Jung postawił na wystawie pawilon z beczek samych i butelek złożony, dalej wielką balię do sprzedaży piwa i obok niej wagon specjalny do przewozu piwa służący. Firma posiada pięć browarów, wyrabiających rocznie 1,200,000 wiader piwa, do czego zużywa 50,000 pudów chmielu krajowego i 385,000 pudów jęczmienia, rozumie się również krajowego. Zatrudnia 750 osób. Odpowiednia do tej produkcji musi też być i siła maszyn i obfitość aparatów browarnych.

Plan sytuacyjnyPlan sytuacyjny Wystawy – fragment gdzie „nasi” wystawiali, po wejściu w prawo i jesteśmy w domu

   Drugim będzie p. Karol Machlejd, który wystawę swą uczynił interesującą, przedstawiając fabrykację piwa w sposób, główne jej momenty, oraz trudności uwidoczniający. Sam już budynek był miniaturą browaru z kominem itd. Wewnątrz ustawiona były rozmaite okazy jęczmienia i słodu oraz odpadków z nich na paszę dla bydła używanych. Obok aparaty do próbowania siły kiełkowania jęczmienia. Dalej termometry maksymalne do sprawdzania temperatury w suszarniach, sacharometry z redukcją do mierzenia ekstraktu i piwa. Z drugiej strony chmiel, przyrządy do oznaczania jego wieku, dalej przyrządy do oznaczania ilości alkoholu i kwasu węglanego w piwie, wreszcie colorimetry i viscosimetry czyli przyrządy do oznaczenia koloru i lepkości piwa. Firma posiada browar w Warszawie oraz drugi w Ciechanowie, przerabia 21,000 korcy jęczmienia i produkuje 400,000 wiader piwa.

   Przebiegając już śpieszniej innych wystawców, znajdujemy słynne piwo marcowe drozdowskie, którego browar p. Lutosławskiego wyrabia rocznie za 150,000 rs., dalej piwo radzikowskiem zwane, wyrabiane w wielkim i kilkakrotnie już powiększanym browarze p. Władysława Krauzego, przerabiającym 10,000 korcy jęczmienia. Piwo z browaru ręcznego p. Zygmunta Boenischa, piwo staropolskie marcowe p. Antoniego Boenischa, piwo z browaru p. Hallera w Mianocicach pod Miechowem. Ten ostatni browar założył w r. 1883-im własny chmielnik. Dalej jeszcze wspomnijmy browar woroniecki, przerabiający 15,000 pudów jęczmienia i wyrabiający piwo znane pod nazwą woronieckiego; browar p. Zembrzuskiego w Siedlcach; browar wilanowski, którego piwo zaczyna się w Warszawie rozpowszechniać.

   Jeszcze wracając do Warszawy po tej wycieczce na prowincjach, zaznaczmy browar parowy pp. Haberbuscha i Schiele, wyrabiający około 30,000 wiader piwa. Dalej jeszcze browar pod firmą W. Kijok i sp., którego produkcja roczna dochodzi wartości 400,000 rs. i który pierwszy w kraju zaprowadził wagony specjalne do rozwożenia piwa kolejami żelaznemi, takie, jakie przy pawilonie p. Junga widzieliśmy. Są one w lecie lodem oziębiane, w zimie opalane dla utrzymania stałej temperatury piwa. Wreszcie wspomnijmy o istniejącym od r. 1818-go browarze p. Reycha, przerabiającym 12,000 korcy jęczmienia i wyrabiającym 180,000 wiader piwa.

   Nie należy pomijać milczeniem piwa łódzkiego p. Anstadta z browaru wedle opisu urządzonego zgodnie z wszelkiemi wymaganiami ostatnich postępów na tej drodze. Na koniec zaznaczmy piwo z browaru lubelskiego braci Frick, jednego z najlepszych na prowincji i znajdującego obszerny zbyt swej znacznej produkcji.

   Dystylarnie warszawskie wystąpiły też bardzo licznie i pokaźnie. I tu też szkło jednak głównie się widzi. Nie jest to zarzut, jakibyśmy wystawcom stawiali, lecz tłumaczymy się w ten sposób z pobieżnego traktowania tej tak znacznej gałęzi przemysłu. Widzieliśmy więc spirytusy, wódki i likiery z dystylarni p. Jankowskiego, powszechnem uznaniem się cieszącej. Dalej witryna z wyrobami dystylarni już blisko trzydziestoletniej firmy p. J. Fuchsa, również pierwszej nie ustępującej. Obok stały kioski pp. Lotta i Rosengartena i paru innych.

   P. Karsza-Siedlewski, właściciel najstarszej w Warszawie firmy K. Schneider istniejącej od roku 1842 go, wystawił efektowny bardzo kiosk w kształcie olbrzymiego dzbana, ułożonego z butelek wódkami, likierami i spirytusami napełnionych. Fabryka przerabia około 3,000,000 trallosów wiadrowych okowity.

Plan sytuacyjny2Kto znajdzie Sznajdera?

   P. Leopold Przedpełski w osobnym pawilonie, który pomiędzy piwa się wcisnął, przedstawił spirytus ze swej dystylarni oraz wódki czyste i słodzone. Jeszcze z warszawskich dystylarni wspomnieć należy o fabryce p. Mokiejewskiego, której produkcja dochodzi 550,000 rs. rocznie. Z prowincjonalnych jedna tylko p. Teodora Rzętkowskiego z Jeziorka pod Łomżą przedstawiła wy- roby swoje. Jest to dystylarnia założona przy gorzelni, rafinuje okowitę miejscową, robiąc jednak obrotu rocznego do 150,000 rs.

J. Wł.

(449)

No comments yet.

Dodaj komentarz