Opowieści dziwnej treści – „Spór o trunek”

Witam,

   Dzisiaj w ramach opowieści dziwnej treści, historyjka z 1936 r. 🙂 Starałem się zachować oryginalną pisownię, znaczenia kilku słów lub użytego kontekstu nie rozumiem.

SPÓR O TRUNEK – 1936 r.

   Pan Ksawery Ząbek, nieco podchmielony, idąc ulicą spotkał swego szwagra Antoniego Wilka. Zadowolony z tego przypadku, zaprosił szwagierka do restauracji „Pod Sarną”, żeby oblać tak niezwykłą okazję.

   Siadłszy przy stoliku, p. Ząbek zamawia: pół litra z „niebieską” i nóżki na zimno.

   Pan Wilk nie zgodził się na „czystą” lecz prosił kelnera, żeby podał Malagę.

   Zdziwiony p. Ząbek zaczął perswadować szwagrowi, że tego rodzaju trunku pić nie będzie. Piłem zawsze „czystom” i pić będę dalej – odrzekł stanowczo fundator.

   Na to p. Wilk odpowiada: Szwagierku nie nawalajcie i pijcie Malagę. To jest tronek hiszpański. Przecież należy popierać Hiszpanję, która walczy z burżuazją. Takim proletariackim tronkim mordy sobie nie uszargacie, bałaganu w domu nie zrobicie no i dużo forsy nie wydacie, a będziecie elegancji jak toreador hiszpański, co byków gania po arenie z czerwonem prześcieradłem.

   Pan Ząbek mimo tych argumentów nie odstępował od „czystej”. Ja funduję, a nie szwagier, więc mogę wybierać co mnie się podoba, zrozumiano! – krzykną donośnym głosem zgniewany p. Ząbek.

   Racja – odpowiedział p. Wilk – ale mnie tyż stać na Malagie!

   Usłużny kelner podał „czystą” i butelkę wina hiszpańskiego „Malaga”.

   Snać wyprowadziło to zrównowagi p. Ząbka, bo zaczął obijać zaproszonego gościa. Dopiero interwencja Policy, położyła kres „gorącej przyjaźni” dwóch szwagrów. Pan Wilk powędrował karetką pogotowia do szpitala, a p. Ząbka odprowadzono do Komisarjatu, gdzie spisano protokół za pobicie i opór władzy.

Leonid Afremov BottlejazzObraz Leonida Afremova „Bottlejazz”

   Stawiony przed Sądem Grodzkim p. Ząbek na zapytanie sędziego czy przyznaje się do winy – odrzekł:

   Wysoki Sędzio! Od urodzenia jestem Polakiem. Zawsze fundowałem gościom nasz Państwowy Monopol. Żadnych Malagów nie znałem. Dopiero ta mucha hiszpańska – mój szwagierek, każe mi wypijać jakieś hiszpańskie tronki, żeby popierać komunistów, rewolucję i insze mokre roboty hiszpańskie.

   Jak to, – mówię – żresz polski chleb, żyjesz na polskiej ziemi, a insze tronki chcesz bulić?! Więc go „uproszczonym systemem” buteleczką po Pirenejach pogłaskałem, żeby pętak wiedział jak ma szanować nasz przemysł krajowy.

   A jak tam było z tym oporem do władzy – zapytuje dalej sędzia?

   – Prześwietny Trybunale! Oporu żadnego nie było, tylko ni mogłem iść, bo mnie fagas ciągną z tyłu za ciuchy, żebym uskutecznił rachunek. Przed policją nie nawalam, boć to przecież nie hiszpańskie milicjanty, co to bez Wysokiego Sądu wysyłają człowieka do Wicka. A że dryndą mnie przywieźli do Komisarjatu, to na moje życzenie dla fasonu, no i dlatego, żeby mnie moja Frania nie spotkała, bo znów byłaby draka w domu. Wreszcie sałaciarz tyż potrzebuje żyć. Cobalera albo Girala w Polsce nie będzie odwalał, bo tu nie ma takich frajerów, żeby się dali brać na sowiecką lipę.

   Sąd jednak wywodów p. Ząbka nie podzielił i skazał go za pobicie szwagra i opór władzy, na miesiąc bezwzględnego aresztu.

   Wzruszony tym wyrokiem p. Ząbek westchnął głęboko, mówiąc: Popieraj teraz przemysł krajowy, to ci się odwdzięczą krajowym mamrem.

(273)

3 komentarze

Dodaj komentarz