Opium – 1875 r.

Witam,

   Dzisiaj artykuł o opium. Niby każdy kojarzy taki narkotyk (choćby z filmów), ale co to takiego w szczególe to już trudniej o odpowiedź. Poniższy tekst dość dobrze wyjaśnia czym jest opium. Autor T. Skomorowski podaje także, iż Europejczycy stosują opium głównie w formie tynktury. Chodzi mu o Laudanum – które było napojem alkoholowym na bazie wina z przyprawami i dodatkiem ok. 10% opium. Jak podaje wikipedia „Na przestrzeni XVIII i XIX w. laudanum było środkiem stosowanym w leczeniu wielu – nawet banalnych – chorób, powodując liczne przypadki uzależnienia”.

OPIUM – 1875 r.

   Chińczycy są bardzo przemyślnym ludem. Wszystko, czego dostarczają trzy królestwa natury, tak pokarmy jak i narkotyki, wszelkie środki odurzające itd., znane są temu ludowi. Jeżeli palenie tytoniu w Chinach do tego stopnia jest w używaniu, że nawet ośmioletnie dziewczynki widzieć można z fajką w zębach, to używanie tam opium (makowca) jest nie mniej rozpowszechnione, za co wina spada na rząd angielski[1].

   Zresztą używanie opium nie ogranicza się na samych tylko Chinach, ale przeciwnie znajduje w innych krajach nierównie większe rozpowszechnienie, niż zazwyczaj sądzą, a nawet w Europie samej ma licznych zwolenników. Opium jest to jak wiadomo, stężały sok, wypływający z nacięć napół dojrzałych główek maku (papaver somniferum). Sok z tej rośliny, wypływa dopóty, dopóki ziarnka są jeszcze białe albo żółtawe. Jest to brunatna masa, przykrego gorzkiego smaku, który długi czas po użyciu czuć się daje. Przygotowywaniem jej najwięcej zajmuje się Persja, Azja Mniejsza i Indie, Arabowie nazywają preparat ten afioum. Persowie afioun stąd ma pochodzić i nasza nazwa opium. Dla przygotowania tego artykułu zasiewają obszerne pola makiem i codziennie zbierają sok. Średni wydatek z jednego akra gruntu wynosi 10 do 12 kilogramów. We Francy i, mianowicie w Normandii, gdzie starano się wyrabiać opium, otrzymane rezultaty dochodziły zaledwie do 7,5 kilogramów. W ostatnich czasach przedsiębrano fabrykację opium w Niemczech, a mianowicie w okolicach Berlina, oraz w królestwie Wirtembergskim.

   Głównym rynkiem handlowym dla zbytu opium pochodzącego z Azji Mniejszej i Persji jest Smyrna. Handel indyjski i chiński znajduje się w rękach rządu angielskiego, który rocznie zbywa około 6 milionów funtów tego produktu.

   Pewna jego część, wprawdzie nieznaczna, ale niestety z każdym rokiem wzrastająca, zużywaną bywa w samej Wielkiej Brytanii, gdzie pociąg do tego narkotyku szerzy się szczególniej pomiędzy ludnością fabryczną.

   Zresztą narkotyczne działanie soku makowego stosowane bywa i w inny sposób, jak w samym opium. Jest to niestety smutną prawdą, że wiele niedoświadczonych matek, dla uspokojenia dzieci swoich, daje im pić odwar niedojrzałych makówek. W Persji z niedojrzałych makówek przygotowują napój, zwany kokemaar, który sprzedawany bywa publicznie, a Tatarzy kładą bogaty w mleko owoc maku do fermentującego wina, przez co powiększają jego moc odurzającą.

   Wszakże największa ilość stężałego soku makowego paloną bywa w państwach wschodnich przez zwolenników opium, podczas gdy Turcy, Persowie i Arabowie używają go w formie pigułek, Europejczycy zaś jako tynkturę. Mahometanie wyrabiają cukierki makowcowe, na których położony jest napis „Masz Allah”, to jest dar boski.

Opium Chiny1Chiny – przybory do palenia opium

   Zwolennicy palenia opium używają na ten cel małej fajki z wydrążoną główką, dosyć wielką, aby w niej pomieścić się mogła pigułka wielkości ziarnka grochu, następnie siadają na łóżku albo na zwyczajnym materacu i wciągają odurzający dym tak długo, dopóki nie zostaną wprawieni w stan szczęśliwości, o jakiej zazwyczaj marzą muzułmanie.

   Preparat, który palą Chińczycy, właściwie nie jest to opium, puszczane w handel przez Anglików; wprzód bowiem zanim otrzyma własności niezbędne przy paleniu, musi ulec szczególnemu procesowi. „Journal ot the Indian Archipelago“ opisuje proces ten w następujący sposób. Rozcina się dwa woreczki opium i zawarty w nich produkt wysypuje na żelazną brytfannę, którą stawia się na słabym ogniu. Dopóki cała masa się nie stopi, należy kłócić ją laseczką drewnianą; następnie rozdziela się płyn na dwie brytfanny i powoli na słabym ogniu ogrzewa tak długo, dopóki wszystka wilgoć nie zniknie. Wtedy opium kraje się, wyjmuje kawałkami i wkłada w przygotowane na ten cel kosze, wyłożone kilkoma warstwami zwyczajnego papieru. Kosze te stawia się nad brytfannami i leje na nie gotowaną wodę. Rozpuszczalne części przesiąkają i zbierają się w brytfannach.

   Pewna część pozostaje nierozpuszczoną w koszach, płyn zaś zawierający opium paruje się ostrożnie i utrzymuje w ciągłym wrzeniu. W ciągu tego czasu robotnik skrapia brytfanny na brzegach za pomocą wiązki piór, aby płyn nie przypalał się, i w celu zbierania brudu, który pod postacią piany wznosi się w górę. Kiedy masa ciastowata w brytfannie daje się wyciągać na nitki od 60-90 centymetrów długie i nie rwie się, wtedy posiada już dostateczny stopień zgęszczenia i odstawianą bywa na bok. Po oziębieniu, pakują ją w cynowe puszki i puszczają w handel. Preparat ten zowie się czandu. Muddeth jest innym produktem, który przygotowywany bywa z odpadków w handlach, gdzie sprzedają czandu. Kupiec ma zawsze na pogotowiu serwetę, którą wyciera palce, nóż i w ogóle wszystko, co posmolonym zostanie sprzedawanym produktem (czandu). Te szmaty następnie poddają się wygotowaniu, a w płyn otrzymany, odparowany został do konsystencji syropu, wgniatają się młode drobno posiekane liście trzciny cukrowej. Z ciasta tego formują się pigułki, które spożywają ubożsi.

   Czandu jest nadzwyczaj gwałtowną trucizną, której czwarta część wagi dolara w złocie wystarcza do zabicia człowieka, nie przyzwyczajonego do używania fatalnego wyciągu papaveris somniferi. Najlepszym antidotum jest olej, zwłaszcza olej z orzecha kokosowego, który wywołuje bezzwłoczne womity.

   Wszakże wytrawni palacze mogę spożyć bardzo wielką ilość tego produktu, nie doznając wielkiego odurzenia. Rozpoczynają zazwyczaj od małych ilości, od ½ – 1 grama, powiększając z kolei dozy do stopniowego przyzwyczajania nerwów. Tym sposobem dochodzą do tego stanu, iż mogą zażyć 30 do 40 gramów. Tak wielkiej ilości nie spożywają na raz, ale częściowo, gdyż zwolennik opium nie śpi długo, ale po przebudzeniu się chwyta zaraz za fajkę z opium, którą pali dopóty, dopóki sen narkotyczny znowu nie sklei jego powiek.

   Marzenia i fantazje podczas takiego odurzenia mają być nadzwyczaj rozkoszne. Naturalną jednak jest rzeczą, że wskutek tego, podobnie jak przez wszystkie tego rodzaju środki pobudzające, wyczerpują się siły najzdrowszego nawet organizmu. Wszelka energia znika, a stanowczość i sprężystość charakteru staje się niemożliwą. Tu właśnie jest przyczyna, dlaczego ten, kto się przyzwyczaił do używania tego środka narkotycznego, nie znajdzie w sobie mocy dostatecznej do porzucenia go na zawsze.

   Przy używaniu opium, podobnie jak przy używaniu tytoniu, zachodzą dwie fazy główne. Mała ilość tego narkotyku rozwesela ducha, napełnia człowieka uczuciem, wypływającym ze świadomości posiadania wszelkich duchowych i fizycznych sił. Myśli, a szczególniej obrazy fantazji, ożywiają się w wysokim stopniu, wprawiając nawet dorosłych ludzi w stan młodzieńczego marzenia.

1932 Opium2Chiny – palacze opium w nielegalnej palarni

   Pod tym względem skutki są takie same, jak skutki wina: wszakże dołącza się do tego jeszcze pobudzenie sił fizycznych przyprowadzające zwolennika opium do stanu, w którym czasowo zdolny jest do największych wysileń. Wszakże po tym stanie następuje znużenie, nadzwyczajne wyczerpanie sił, ale o tym zazwyczaj nie myśli amator opium: dla chwilowej przyjemności poświęca nierozważnie całą swoją przyszłość.

   Osłabienie i nudności, jakie następują po chwilowym odurzeniu, usuwa zazwyczaj nową, coraz większą dozą. Niektórzy amatorowie tego narkotyku, rozpoczynając od bardzo małej dozy, bo tylko ½ grama na dzień, dochodzili w końcu do tego, że po sto dwadzieścia gram dziennie zażywali, nie tylko nie mogąc się powstrzymać w zupełności, ale nawet nie będąc w stanie zmniejszyć powyższej dozy, gdyż w takim razie natychmiast popadali w stan nadzwyczaj przykry. Środek ten bardzo osusza usta i szyję i tak osłabia wnętrzności, że zaledwie są w stanie się poruszać. Naturalnym następstwem tego jest utrudnione trawienie, brak apetytu i ciągłe pragnienie, dręczące nieubłaganie nieszczęśliwą ofiarę, nadzwyczaj szybkie wyczerpywanie się sił żywotnych i przedwczesna śmierć. Namiętni konsumenci opium rzadko dochodzą 40-go roku życia nawet przy najsilniejszej kompleksji.

   Pomimo tak okropnych skutków, całe niemal społeczeństwa podlegają tej straszliwej chorobie, którą by nazwać można fames opii. Nie potrzeba już dzisiaj, jak powiada Calkins[2], zwiedzać wysp Oceanu Indyjskiego, albo Chin, aby badać organizm zwolenników opium; w Anglii, w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i w wielu innych krajach spotkać można całe osady, w których robotnik traci nieraz połowę zarobku na upajanie się fatalnym sokiem papaveris somniferi! Substancję tę przyjmuje prawie trzecia część rodu ludzkiego, tj. około czterysta milionów ludzi.

   Części składowe opium, od których głównie zależą wspomniane wyżej skutki, stanowią po większej części zasady organiczne, i ilość ich dochodzi w produkcie handlowym do 24%. Najważniejszą z pomiędzy nich jest morfina, gdyż znajduje się w opium w największej ilości. Otrzymać ją można w rozmaity sposób. Traktując opium handlowe słabo zakwaszoną wodą i po poprzednim przefiltrowaniu, działając na klarowny płyn amoniakiem, możemy strącić nierozpuszczalny alkaloid. Otrzymywanie chemiczne czystej morfiny, jaka używaną bywa w aptekach, jest manipulacją bardzo skomplikowaną, i dlatego nie możemy tu wdawać się w jego opis.

   W stanie czystym, ciało to tworzy małe bezbarwne czworokątne słupy, które dają się ogrzewać do 300°C bez rozkładu.

   W wodzie gorącej morfina rozpuszcza się cokolwiek lepiej (około 1/500), niż w zimnej. Wrzący alkohol rozpuszcza jej około 1/20 swojej wagi. Morfina łączy się z kwasami i tworzy sole (jak octan morfiny), które w medycynie znajdują liczne zastosowanie jako środki uspakajające. Chemiczna formuła morfiny jest C34H18NO6 co odpowiada składowi procentowemu 71,9 węgla, 8 wodoru, 64 azotu oraz 13,8 tlenu.

   Oprócz tego ciała, w opium znajdują się jeszcze i inne, w podobny sposób działające i pod względem chemicznym bardzo do niego zbliżone materie, z których kodeina, narkotyna i narceina są najwięcej znane. Podług Muldera, 100 części opium smyrneńskiego zawiera w sobie przecięciowo:
morfiny – 6,3
narkotyny – 7,4
kodeiny – 0,7
narceiny – 9,0
mekoniny – 0,6
kwasu mekonowego – 6,1
tłuszczów i żywic – 4,9
kauczuku i ekstraktów gumowych – 31,9
kleju i wody – 33,2
Razem 100

   Wszakże bywają, gatunki opium, zawierające dwa razy więcej materii narkotycznych, niż wymieniono wyżej.

   Po wszystkie czasy i po wszystkie miejsca człowiek uganiał się za substancjami narkotycznymi i upajającymi, i każdemu postępowi na drodze cywilizacji towarzyszył wynalazek nowego narkotyku, odkrycie nowego środka upajającego.

   Jaka jest tego przyczyna? Podług jednego lekarza włoskiego, jak powiada profesor Mantegazza[3], rzecz ta tak się objaśnia. Mózg ludzki, kiedy nie myśli i nie śpi, nudzi się i cierpi, gdyż nudy, to tylko pewna forma cierpienia, bolesna świadomość bezczynności umysłu, poczucie, że w mózgu i nerwach brak jest tych zmiennych ruchów, które stanowią niezbędny warunek życia mózgu i nerwów. Pokarmy pobudzające nerwy (alimenti nervosi) usuwają nudy, nie zmuszając mózgu do myślenia, albo do snu. W stanie zupełnego spokoju umysłu, albo też kiedy monotonność tego samego wrażenia sprawia nam te same nudy, jakich dostarcza zupełna bezczynność mózgu, możemy zakłócić ten spokój i rozproszyć nudy przez wprowadzenie do krwi nowego pierwiastku, który by wywołał nową czynność mózgu, nowe wrażenia i myśli, co wszystko sprawić można już to pewną dozą makowca czyli opium, już dymem tytoniu, już wreszcie pewną ilością wina, kawy, itp.

   Mózg w stanie znudzenia będący (cervello annoiato) ulega zmianom rozmaitym, stosownie do rodzaju użytych środków, ich dozy, itd.; zawsze jednak we wszystkich tych zmianach przejawia się poniekąd pewien charakter wspólny.

   Człowiek używa substancji narkotycznych i upajających w rozmaitej ilości, stosownie do wieku swego, tj. do rozwoju mózgu. Dzieci albo wcale ich nie używają, albo też w bardzo małej ilości. Ludzie dorośli potrzebują ich nie równie więcej: mężczyzna daleko więcej od kobiety, a to z powodu, że w nim tak mózg jak i muskuły z większą pracują energią. Rzecz naturalna również, że człowiek cywilizowany większej potrzebuje ilości, niż dziki, gdyż w nim czynność mózgowa odbywa się nierównie energiczniej.

   Lekkie pobudzenie wrażliwości, myślenia, ruchu muskułów itd. stanowi pierwszy stopień działania substancji w mowie będących. Niektóre substancje nie wywołują same tych skutków; wszakże kiedy rozdrażnienie dojdzie do pewnej granicy, do wysokiego stopnia, wtedy można z ich pomocą osiągnąć ten sam skutek odurzający, co przy pomocy opium, alkoholu itd.

   Napoje alkoholowe pobudzają myśl do większego wylania się, i fakt ten zauważony był już przez starożytnych Rzymian, jak to świadczy przysłowie „in vino veritas”.

   Lekkiemu upojeniu fizjologowie przyznają charakter podnoszenia władz umysłowych i fizycznych, przyprowadzania organizmu do anormalnego stanu, któremu prawie zawsze towarzyszy pewne uczucie przyjemne. Na tej zasadzie powiadamy: upojony dumą, miłością, patriotyzmem, sławą, uczuciem religijnym itd. Każda myśl nasza może mieć paroksyzm, odpowiadający temu upojeniu. Niezależnie od upojenia sztucznego, sprawionego przez wprowadzenie do organizmu substancji pobudzających, i naturalnego, będącego wynikiem namiętności, uniesienia, jest jeszcze upojenie pośrednie, muskularne, które łączy dwa pierwsze i zależy od naszej woli.

1932 Obraz artysty malarza Wacława Borowskiego ''Narkotyk''.1932 r. Obraz artysty malarza Wacława Borowskiego ”Narkotyk”.

   W całym życiu ludzkim spotykamy działanie substancji pobudzających, odkrywamy ich ścisły związek z historią naszych ubiorów, wad i namiętności. W niektórych krajach tylko pewnej kaście, albo jednej tylko płci wolno było używać substancji w mowie będących. Tak na przykład na wyspie Tukopia przygotowywany napój z koki mogli pić tylko duchowni; na innych znowu wyspach nie wolno go było używać kobietom i dzieciom. W Peru potrzeba było osobnego pozwolenia władzy do używania kakao.

   Każdy niemal lud posiada jakiś swój własny narodowy napój. Tak na przykład wiadomo, że Grecy i Rzymianie nie lubili piwa, które Pliniusz nazywał szkaradnym napojem, a natomiast używali wina, które licznych znajdowało pomiędzy nimi zwolenników[4].

   Podług profesora Mantegazza, gdybyśmy na podstawie używania przez pewne narody narkotyków, kawy, herbaty, alkoholu itd., chcieli oznaczyć pasy narkotyczne (w których używają narkotyków), kawowe itd., przedstawilibyśmy stosunki te bardzo ogólnie. Pas narkotyczny znaleźć można zaledwie na niektórych wyspach Polinezji, pas kawowy w Paragwaju i Rzeczypospolitej Argentyńskiej, pas alkoholowy u niektórych plemion mieszkających na północy i południu Nowego Świata. Dlatego to geograficzny rozdział substancji pobudzających będzie więcej zbliżony do prawdy jeżeli ustanowimy pasy alkoholo-kawowe, narkotyko-kawowe, kawo-narkotyczne, kawo-alkoholowe, itd. W Europie i w krajach zamieszkanych przez kolonie europejskie mieć będziemy wielki pas alkoholo-kawowy: przewagę piwa i herbaty w szczepie anglosaksońskim, germańskim, i słowiańskim, wina i kawy w szczepie romańskim[5]. Wielki pas narkotyko-kawowy przypada głównie na Azję muzułmańską, w większej części zaś reszty Azji przeważa pas kawo-narkotyczny rozciągający się pomiędzy plemionami turańskimi krańcowego wschodu.

T. Skomorowski

[1] Kompania Wschodnio-indyjska w r. 1773 wprowadziła do Chin i energicznie popierała handel tym artykułem, pomimo prześladowania, jakiego słusznie doznawał ze strony cesarza chińskiego, który na uwagi anglików, iż opodatkowanie opium dostarczy mu parę milionów funtów szterlingów rocznego dochodu, odpowiedział: „iż nie chce opierać źródła dochodu na występku i nędzy swego ludu.“ Dlatego słusznie powiedział Gladstone, że w wojnie makowcowej z Chinami sprawiedliwość była po stronie pogan (justice was on the side of the Pagan). Ob. artykuł Chessona „The Opium Trade“, Fortniglilty Review, poszyt za wrzesień 1871 r., pag. 351

[2] „Opium and the Opium Apatite”, Philadelphia, 1871

[3] „Nuova Antologia di scienze, lettere ed arti,“ poszyt za miesiąc wrzesień 1872 r.

[4] Est qui nec veteris pocula Massici, Nec partem solido demere de die Spernit…. (Hor. Od. I).

[5] Pierwiastki herbaty i kawy (teina i kofeina) są bardzo do siebie zbliżone: dlatego nie ma w tym nic sprzecznego iż w pasie alkoholo-kawowym używaną bywa herbata.

(133)

No comments yet.

Dodaj komentarz