„Wuj Sam przy kieliszku” artykuł dr Antoniego Skowrońskiego

Witam,

   Dzisiaj artykuł z 1933 r. o prohibicji w USA, która dla przypomnienia miała miejsce w latach 1920-1933. Artykuł ten jest o tyle ciekawy ze względu na to, że napisał go wieloletni dyrektor znanej firmy produkującej Wódki i Likiery Hartwig Kantorowicz Następca z Poznania dr Antoni Skowroński.

„Wuj Sam przy kieliszku”
Dr Antoni Skowroński, 1933 r.

   O tem, że prohibicja runie w Stanach Zjednoczonych Ameryki Kantorowicz Hartwig, Poznań - WódkaPPółnocnej, mówiło się od dawna. Pierwsze jaskółki w roku zeszłym przyniosły wiadomość, że przeciwni prohibicji przywódcy republikanów i demokratów szykują się do przeprowadzenia w parlamencie uchwały, spełniającej żądania „mokrych”. Potem potoczyły się już wypadki z błyskawicznym pośpiechem, jak tego wymagała zresztą tradycja kraju rekordów szybkości. Zniesiony więc został kwalifikowaną większością parlamentu historyczny dodatek do konstytucji amerykańskiej, który swojego czasu wprowadził zakaz picia a następnie jeden stan za drugim w odrębnem głosowaniu uchwalał zniesienie prohibicji. W ciągu roku, trzydzieści sześć stanów wypowiedziało się przeciw prohibicji, co ostatecznie przesądziło o jej upadku.

   W dniu 7 listopada 1933 ostatni głosował stan Utah jako trzydziesty szósty i dopełniający miary. Dzień ten ma historyczne znaczenie. Od tej bowiem chwili prohibicjonizm zarysował się i runął w Ameryce. W Europie runął już dawniej. Cały szereg państw europejskich, które po wojnie w mniejszym lub większym stopniu usankcjonowały u siebie prohibicjonizm, wycofuje się z dotychczasowych pozycji. Oficjalne zniesienie prohibicji amerykańskiej nie zmieni zasadniczo życia i użycia Amerykan. Przez cały bowiem czas trwania prohibicji od wytwornego salonu do spelunki amerykańskiej wszędzie i zawsze pito i upijano się. Jedna z wielkich importowych firm amerykańskich, takie oto motto, jak to sam widziałem, wdrukowane ma na listownikach: „Przyjęcie bez trunku jest jak dzień bez słońca”. Jest to dewiza ogólnoamerykańska. Ona też sprawiła, że oficjalny zakaz picia nie zmniejszył bynajmniej konsumpcji alkoholu. W roku 1919 w przeddzień wprowadzenia prohibicji w New Yorku było 7069 barów oraz 689 składów wódek. Według zaś obliczeń policji amerykańskiej było w tymże New Yorku w roku 1930 a więc w przeddzień prawie zniesienia prohibicji około 30.000 potajemnych sprzedaży trunków. Obecnie zostanie uruchomiona oficjalnie olbrzymia gałąź przemysłowa i cały szereg gałęzi pobocznych. W latach zaś prohibicji przemysł wódczany istniał także a nawet jego kierownicy z tego czasu twierdzą, że zatrudniał on więcej sił roboczych amerykańskich aniżeli zatrudniać będzie obecnie. Głośne echo wywołał wy­stosowany swego czasu i opublikowany na łamach wielkiego pisma amerykańskiego list otwarty świata szmuglerów do Hoovera, w którym wyliczali oni, iż potajemny handel trunkami daje zatrudnienie około 1.400.000 osobom, kiedy przywrócony oficjalnie przemysł wódczany amerykański zatrudni tylko pół miliona ludzi.

   Jeśli nawet tego rodzaju wyliczenie uznać można za paradoks, to obiektywnie przecież stwierdzić należy, że Wuj Sam nie stracił kontaktu z kieliszkiem w latach „suchych”. Miałem możność rozmawiać ostatnio z typowym „bottlegerem” amerykańskim, który przybył do Europy, ażeby obecnie po zniesieniu prohibicji ratować swoją zachwianą egzystencję i przejąć zastępstwo na Amerykę jednej z europejskich fabryk trunków. Opowiadał on, że w latach najsroższej prohibicji szmuglowane i potajemnie fabrykowane trunki dostarczane były w najmniejszych nawet ilościach i w najgorsze kąty. System przytem sprzedaży był taki jak za dawnych „mokrych” czasów a nawet nie zanikł zwyczaj kredytowania towaru odbiorcom. Biada jednak, gdyby taki odbiorca na czas nie zapłacił. Zjawiał się zaraz „collector” jako odpowiednik naszego pojęcia inkasenta, tylko należycie uzbrojony i w towarzystwie rosłych drabów. Wypłata należności następowała natenczas sprawnie i nie było potrzeby udawania się do sądu. Jeśli zaś dostawcę niedozwolonych trunków łapał po drodze agent, to przeważnie kończyło się na łapówce, która zadawalała obie strony.

Prohibicja

   Zniesienie prohibicji zmniejszy zatem bezwątpienia korupcję na ziemi amerykańskiej. Przyczyni się przytem do poprawy sytuacji gospodarczej Ameryki i zasili znakomicie skarb amerykański o wiele miljonów dolarów. Poza wpływami bowiem z akcyzy i cła od trunków spadną kolosalne koszta utrzymywania prohibicji, które tylko w samym zakresie ochrony wybrzeża morskiego przed szmuglerami wynosiły około czterech miljonów dolarów rocznie.

   Zarobi także zagranica. Na ziemi amerykańskiej zebrał się w ostatnich tygodniach olbrzymi sztab różnojęzyczny wszelkiego rodzaju agentów, nawiązujących kontakt między zagranicznym przemysłem winiarsko-wódczanym a odbiorcami amerykańskimi. Wybiedzona Europa liczy na dobre transakcje.

Dział Eksportowy Hartwig KantorowiczW

   W tej walce o kieliszek Wuja Sama staje także Polska, bowiem jej przemysł wódczany ma tradycję jednego z najlepszych w Europie. Wprawdzie mocno podupadł i stracił w dużym stopniu wskutek wysokiego podatku od spirytusu krajowy rynek, lecz stanął śmiało do walki o rynek amerykański, z likierem francuskim i angielskiem whisky. Polskie wódki płyną już do Ameryki, ażeby odczekać tam w składach celnych dopuszczenia ich do wolnej konsumpcji. Prezydent Roosevelt wprowadził bowiem na razie zakaz importu spirytualij i zadecydował cło znacznie wyższe od przedwojennego. Wyczuwa on bowiem dobrze, jak wspaniałym narzędziem w jego ręku będzie regulowanie dopływu zagranicznego trunku w zamian za ułatwienia dla eksportu amerykańskiego.

   Upadek prohibicjonizmu amerykańskiego zelektryzował niezależnie od subiektywnego zainteresowania poszczególnych państw cały zresztą świat. Dowiódł on bowiem, że niewiele pomogą zakazy skoro nie odpowiadają one obywatelowi i jego naturze. Upadek ten, z punktu widzenia społeczno-etycznego nie może cieszyć, potwierdza wszakże starą prawdę, że ulepsza się ludzi nie wydawaniem zakazów, ale urabianiem od charakterów, które by umiały od wewnątrz wydawać zakazy dla samych siebie.

   Powyżej zdjęcie wódki firmy Hartwig Kantorowicz Następca eksportowanej do USA. Poniżej artykulik o zakończeniu prohibicji w USA z 1933 r. (należy nacisnąć w celu powiększenia).

Prochibicja 1933

(349)

1 comment

Dodaj komentarz