Hugh Laurie a Polska Wódka

Witam,

   W dniu wczorajszym w internecie przeczytałem, że Hugl Laurie na Twitterze „ćwierknął”, że polska wódka jest lepsza niż rosyjska, a dokładnie, że polską wódkę to można pić a rosyjska nadaje się do czyszczenia piekarnika. OK tak sobie stwierdził, pomyślałem – znam go jako aktora i dr Housa, ale co mu do wódki? Następnie na facebooku połowa marek związanych z wódką oczywiście podała tą informację, że Hugh Laurie, że wódka, że polska, że piekarnik… A Hugh Laurie chciał tylko dopiec Rosjanom w innej sprawie TUTAJ i dodał swoje 3 grosze do polsko-ruskiej wojny o wódkę, o której już pisałem TUTAJ.

Hugh Laurie3

   Przypomniało mi się jedno z pytań z wywiadu z Panem Adamem Bąkiem, właścicielem firmy Adama Imports Int., zajmującej się importem alkoholi do USA, który tak skutecznie wprowadził w USA Luksusową, że przegoniła swego czasu Wyborową (Rynki Alkoholowe, sierpień 2006 r.)

– Czy kraj pochodzenia wódki nie ma według Pana aż tak istotnego znaczenia w USA?

Umowne hasło „polska wódka” ciągle dobrze się kojarzy, ale nic nie gwarantuje. Przeciętny klient amerykański w segmentach tzw. ekonomicznych i premium raczej nie wdaje się w detale, czy jest to wódka z Ukrainy, Rosji a może z Polski. Szukając analogii, zadam pytanie: ile osób w Polsce tak naprawdę może prowadzić dyskusję nad walorami rumu z Barbadosu w porównaniu z rumem z Gwatemalii. Liczy się marka i jej siła. Kraj pochodzenia jest pewnym elementem, bardziej lub mniej ważnym, w zależności od tego, jaki mamy pomysł na daną wódkę, rum czy whiskey.

  Ja nie mam pojęcia jaka jest różnica między tymi rumami a różnice te są dużo większe niż między wódką polską a radziecką. Oczywiście różnic można się doszukiwać, Boguś ostatnio to robił TUTAJ, ale to jest trochę tak jak szukanie różnic między piwem Tyskim a Żywcem 🙂

   Dawniej do lat 80-tych w stanach mieli tanie rodzime wódki jak Smirnoff i dwie droższe marki importowane tj. Wyborową z Polski i Stolichną z ZSRR. A w barku wypadało mieć jakąś wódkę importowaną stąd te dwie marki na przemian zmieniały się na pierwszym miejscu wśród wódek importowanych. Potem w latach 80 weszli skandynawowie z Absolutem i Finlandią i przy ogromnym wsparciu swoich rządów na reklamę, wódki zza żelaznej kurtyny zakasowali. Nasi i Rosjanie oczywiście dewiz na reklamę nie mieli – bo jak można reklamować wódkę – przecież za komuny on się sprzedawała sama.

   W latach 90 – Belvedere i Chopin zrobiły skok na kasę i wymyślono wódki klasy super premium, ale i tu Grey Goose z Francji! też ma zdaje się lepsze wyniki.

   Obecnie to już chyba jest niewiele krajów w których wódki się nie robi: każdy kraj ma swoje: Austriacy – Oval, Szwajcarzy – Xelent, Islandczycy – Reyka, Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini – całą masą, Francuzi – Grey Goose, Ciroc (który nie jest brany po uwagę w profesjonalnych testach wódek), Mongołowie – Mongol itd…

   Polsce w kwestii wódki została dobra opinia i historia. Choć tak naprawdę ile jest tak naprawdę polskich wódek skoro Polmosy wykupiły międzynarodowe korporacje i teraz Absolut i Wyborowa są w jednej firmie francuskiej. Jak w Paryżu wpadną na pomysł skasowania Wyborowej to kto im zabroni? Mało to marek już tak skasowali. O historii polskich alkoholi to według mnie decydenci pojęcia nie mają, a rząd jedyne co potrafi w kwestii alkoholi to akcyzę podnieść – a nie coś promować.

   Pijmy polską wódkę, bo jest produkowana w Polsce, dla jej historii i tradycji a czy jest lepszą wódką od innych? wątpię – obecnie wódki z definicji i technologii są wszędzie podobne, bo to przecież najprostszy alkohol z najprostszych. Polską wódkę lubię najbardziej ale zagraniczne też lubię!

use it

(340)

No comments yet.

Dodaj komentarz