Wstrzemięźliwość od alkoholu w Ameryce w 1910 r.

Witam,

   Dzisiaj ciekawy artykuł z 1910 r. opisujący prohibicję w Ameryce w czasach sprzed wprowadzenia prohibicji ogólnokrajowej. Otóż prohibicja ogólnokrajowa obowiązywała w latach 1920-1933, ale mało kto wie, że prohibicja w określonych hrabstwach Ameryki zaczęła obowiązywać długo wcześniej, bo już 1846 r. i trwa gdzieniegdzie po dziś dzień. Najsłynniejszym miejscem, gdzie prohibicja wciąż obowiązuje jest Lawrenceburg w stanie Tennessee, gdzie produkują miliony butelek Jacka Danielsa, ale sprzedać na miejscu w sklepie, go nie można (wyjątkiem są miniaturki dla turystów, ale nie można ich sprzedać w niedzielę).

   Powyżej na obrazku wstępnym nagłówek z gazety informujący o ratyfikowaniu ogólnokrajowej prohibicji w dniu 16 stycznia 1919 r.

Alkohol USAPowyżej mapka pokazująca stosunek do alkoholu w poszczególnych hrabstwach. Niebieskie – nie ma prohibicji, czerwone – jest prohibicja, żółty – jest częściowa prohibicja np. można posiadać alkohol, ale nie można go sprzedawać.

„Wstrzemięźliwość” w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej – 1910 r.

   Gorzelnie nie wyrabiają spirytusu po to, aby „naród rozpijać”, jak to agitatorzy, w tani sposób popularność zdobywający, na rozmaitych zgromadzeniach głoszą, aby znienawidzonym przez się (najczęściej tylko do czasu) „obszarnikom” dokuczyć. Gorzelnie wyrabiają spirytus, bo istnieje nań popyt, bo istnieje możliwość zbycia go, bo istnieje możność poprawienia swego rolnictwa. Wszystko jedno będzie gorzelniom i ich właścicielom, do czego spirytus ich zostanie użyty, byleby go kupowano. Jeżeli więc istnieje opilstwo z jego strasznymi skutkami, to walkę z nim należy rozpocząć nie od gorzelni i od przemysłu wyrabiającego napoje alkoholowe, lecz od podstaw, od samych ludzi. Walka ta niełatwa, a nieumiejętnie, czysto politycznymi środkami prowadzona jest ona zupełnie bezskuteczna, jak o tym pouczają przykłady z dawniejszej i najnowszej historii.

   Pierwsze usiłowania do opanowania opilstwa robiono w krajach niemieckich. Nie ulega bowiem wątpliwości, że pierwszymi pijakami „na umór” w Europie byli Niemcy.

Whiskey2Butelki whiskey sprzed prohibicji

   Już w r. 1512 wydał „Reichstag” niemiecki orędzie w tej sprawie, w którym czytamy co następuje: „Gdy więc z przypijania powstaje upicie się, a upicie się powoduje bardzo często obrazę Boga, zabójstwa i wiele innych zbrodni, przyczem pijani narażają swoją cześć, rozsądek, duszę, ciało i majątek, to we wszystkich krajach powinna każda zwierzchność, wysoka czy niska, duchowna czy świecka pijaństwo tak u siebie jak u swoich poddanych usunąć, picie przeto pod zagrożeniem dotkliwie wysokich kar zabronić. – Szlachetnie urodzonych, któryby tego zakazu przestrzegać nie chcieli, mamy My, jako też Kurfürsty i książęta, duchowni lub też świeccy, oraz wszelka inna zwierzchność wydalić ze swojej służby, przyczem żaden inny książę lub inna władza wydalonego do służby nie przyjmie. Pijaków ze stanu podlejszego powinno się srodze karać cieleśnie”.

   Z orędzia tego nie wiele sobie atoli robiono. Zużycie trunków alkoholowych coraz bardziej wzrastało, a z nim oczywiście, pijaństwo.

   Walka w Niemczech nie ustawała, co prawda, nigdy, ale i pijaństwo się nie zmniejszało. Nastąpiła pewna równowaga. Dziś walka przeciwalkoholowa w Niemczech jest systematycznie prowadzona, lecz niezbyt fanatycznie i dlatego nie wydała na świat takich dziwolągów moralności, jakie spostrzegamy w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, gdzie do dzieła zabrano się radykalnie, iście po amerykańsku. – Tam to okazał się dziwny objaw, że im więcej się przeciw alkoholowi walczy, tym go więcej piją, jak poucza statystyka. W ostatnim dziesięcioleciu wzrosła tam konsumpcja alkoholu o 60%, bo z 84 milionów galonów do 135 milionów, czyli pięciu milionów hektolitrów. A trzeba przy tym wiedzieć, że nie we wszystkich Stanach wolno „obywatelom” pić wódkę.

   Z 46 Stanów tego państwa tylko 19 jest „mokrych”, tj. pozwala swoim obywatelom „maczać” gęby w diabelskim płynie, 7 Stanów jest zupełnie „suchych”, a 20 „na wpół suchych”. Każdy Stan ma tam swoją autonomię i stąd pochodzi możliwość, że w jednym z nich nie dostaniesz wódki, chyba „na lekarstwo”, a tuż obok, za potokiem – granicą, tylko przez mostek przejdziesz, możesz pić pełnymi haustami, aż do utraty przytomności.Prohibicja plakat

   Zupełnie wyklęty został alkohol pierwszy raz w stanie Maine, a to w r. 1846. Potem poszły w jego ślad Kansas, Missisipi, Północna Dakota, Georgia, Alabama i Alaska. W Stanach „półsuchych” chwycono się umiarkowańszej polityki. W nich rozstrzygają poszczególne powiaty (tzw. hrabstwa) przez głosowanie powszechne dla siebie, czy na ich obszarze ma być alkohol sprzedawany, lub nie. – Równie wielkim jest też tam wyklęcie alkoholu. W niektórych Stanach przeszło 60% powiatów jest już wstrzemięźliwych, w innych piją jeszcze w 90% powiatów. Są też i takie hrabstwa, w których, dla zapobieżenia nadmiernemu pijaństwu, sprzedaż alkoholu powierzono szynkarzom-urzędnikom, jest ona tam zatem monopolem. Sprzedaje się wówczas wódkę w zamkniętych butelkach, a pić ją wolno tylko w koncesjonowanych lokalach. – Tak ma się sprawa w teorii. W praktyce sprzedaje się i pije nie tylko poza monopolowymi sklepami, lecz, co więcej, zaopatruje „niemonopolówką” sąsiednie hrabstwa, w których alkohol jest surowo zakazany.

   W Dakocie południowej np. istnieje znaczne przedsiębiorstwo pod firmą „Wells-Fargo Express Company”, które rozsyła wódkę w małych skrzynkach na wszystkie strony. Posiada nawet 7 własnych wozów kolejowych, do przewożenia tych przesyłek, których liczba dochodzi do 1500 dziennie. – „Suche” hrabstwa zaopatrują się zatem na tej drodze obficie w wódkę pomimo zakazu. Nie brak jednak w nich także knajpek cichych, gdzie ludek pije „szepcąc” tylko, aby nie zwracać uwagi policji.

   Poważniejsza jest sytuacja w całkowicie „suchych” Stanach. Tutaj wytworzyła „wstrzemięźliwość” hipokryzję w najwyższym stopniu i wyciągnęła na wierzch wszystkie „zacne” strony złota lub wódki łakomej natury ludzkiej. Pewna część mieszkańców uważa to sobie nawet za sport lub za okazję do dobrego żartu, gdy się w ten lub ów sposób stróżów „wstrzemięźliwości” wyprowadzi w pole.

   Bardzo łatwo mogą obchodzić ustawę obywatele, mieszkający tuż przy miedzy granicznej Stanów „suchego” i „mokrego”. Gubernator Wisconsin p. George Peck, który podróżował niedawno po rozmaitych Stanach celem studiowania wstrzemięźliwości i wszystkich jej skutków, tak opisuje stosunki w miejscowości pogranicznej Grand Forks w Dakocie Północnej: „Po tamtej stronie mostu, w East Forks, w poczciwym, starym stanie Minnesota, a mianowicie w pierwszych zaraz domach po obu stronach drogi znajdują się szynk za szynkiem. Stoją tu w szeregu wojskowym i oczekują radośnie spragnionej braci z za rzeki. Widziałem jak w sabat toczył się olbrzymi wąż ludzisk, suchych jak hubka, na stronę Minnesoty, a z powrotem pełzał inny wąż, z równie czcigodnych obywateli złożony, lecz już napojony w stronę Dakoty. Nie dziwiłem się już teraz, że dobrzy ludzie w Grand Forks obchodzą się bez szynków u siebie”.

WhiskyMedyczna4okButelki od whiskey medycznej sprzedawanej w aptekach

   Więcej kłopotów sprawia „zdobywanie” wódki obywatelom, mieszkającym wewnątrz Stanu, w znacznym oddaleniu od granicy. Zdaje się, że najdoskonalszymi urządzeniami do tego celu rozporządza Stan Georgia, którego zacni obywatele łączą w sobie szczęśliwie genialny duch wynalazczy z pełnym humoru temperamentem. Georgianie płacą w przybliżeniu rocznie 6-7 milionów dolarów sąsiednim Stanom za pewne towary, które się dostają tam ze wszystkich stron w tzw. wagonach „masarskich”. Wiozą one mnóstwo szynek, mniej podobnych co prawda, do tylnej części ciała świńskiego, lecz za to tym więcej do okazałych flasz wódczanych. Szynki te roznosi bardzo dobrze zorganizowana służba pośpieszna bardzo punktualnie po domach prywatnych, po sklepach i biurach. Ponadto czekają po stacjach „ambulanse”, które rozwożą te „szynki” z ukrytym wewnątrz lekarstwem do takich miejscowości, które są nieco oddalone od dobroczynnego toru kolei żelaznej. Złoty interes robią w Stanie Georgia apteki wobec tego, że obywatele tamtejsi bardzo często i powszechnie doznają osłabienia, bliskiego omdleniu. – Oczywiście życie ludzkie tu drogie i gdy ktoś z tych „bliskich omdlenia” ma tyle sił jeszcze, aby do najbliższej apteki skoczyć po ratunek, to na odpowiednio sformułowane zapewnienie (rodzaj przysięgi, że się czuje „bardzo” chorym), otrzymuje od aptekarza sumiennie według recepty sporządzone lekarstwo, którego głównym składnikiem jest alkohol obok cukru, korzeni, wyciągów owocowych itp.

   Bardzo liczne są w tym państwie lokale, noszące tajemniczą nazwę „ślepych świń”. Są one bardziej podobne do jaskiń zbójeckich, aniżeli do mieszkań porządnych obywateli, żyją z publiczności przychodniej, a jednak kryją się jak skromne fiołki po ciemnych zaułkach. Sprzedaje się tu butelki z napisem „woda sodowa” lub „limoniada malinowa”, a zawartość ich sprawia na gościach ten dziwny skutek, że drogę do domu odbywają w zygzakach. Policja i tu prawie zawsze oczko swe zamyka, chociażby już z tego powodu, że w takich lokalach znajdzie się dość osobników, którzy nie zawahają się przed użyciem rewolweru wobec zagrażających ich „wolności” Prohibicja plakat2policjantów. Gdy jednakowoż krzyk „wstrzemięźliwych” staje się zbyt nieznośny i prokurator generalny musi wkroczyć, aby przestępców wytropić i ukarać, to zawsze jeszcze znajdzie się dość czasu na ostrzeżenie „zagrożonych” obywateli. „Ślepe świnie” zamyka się, aptekarze stają się bardzo niedowierzający przysięgom swoich mdlejących klientów, ekspedycja wagonów „masarskich” ustaje, a to wszystko na tak długo, póki powietrze się nie oczyści. Potem wszystko idzie dalej swoim zwykłym trybem.

   Tak się przedstawiają skutki wstrzemięźliwości w Ameryce Północnej, wstrzemięźliwości wymuszonej środkami policyjnymi.

   Nie da się atoli zaprzeczyć, że są tam też dodatnie wyniki tego ruchu, który powstał w świecie robotników dla zapobieżenia strasznym stosunkom gospodarczym, dla uratowania ich żon przed nieopisaną nędzą, a dzieci ich przed zwyrodnieniem. Walka ta z alkoholem zmniejszyła liczbę zbrodni i przestępstw, zwłaszcza bójki, katowanie kobiet i dzieci oraz włóczęgostwo, i przyczyniła się do zwiększenia dobrobytu i do uszczęśliwienia rodziny.

   Atoli znawcy nie przypisują wyniki te despotycznym środkom policyjnym, lecz wpływowi moralnemu osób nieurzędowych, wyrobieniu przez nich w masie proletariatu przekonania o strasznych skutkach picia alkoholu bez miary i opamiętania.

   Toteż nie dziw wobec tego, że kardynał Gibbons z Baltimore zwalcza w imię świętej moralności tych wszystkich, który by chcieli picie zupełnie zabronić, „gdyż dobre nasienie, jakie wysiewają, zagłuszają bujne chwasty, jakie się pod ich opieką tak pięknie rozpleniają, a chwastami tymi są: hipokryzja, udawanie, oraz systematyczne zabijanie autorytetu władzy i podawanie jej w pogardę”.

   Podniesienie ludzkości może być wynikiem tylko wolnego czynu, a środki policyjne mogą wymusić tylko pozory, a nie istotę moralnej poprawy.

(495)

No comments yet.

Dodaj komentarz