Opowieści dziwnej treści – „Odwet arendarza” – 1873 r.

Witam,

   Dzisiaj odnaleziona, krótka historyjka z 1873 r. Na zdjęciu wstępnym Abraham Sandbank – karczmarz żydowski z Łapajówki. Fotografia sytuacyjna. Zdjęcie z NAC.

ODWET ARENDARZA – 1873 r.

   Już to podobno zawsze tak u nas zostanie, że pocieszycielką aljas siwuchą, szynkować będą żydkowie.

   Owóż tedy jeden z takich zgłosił się do właściciela gorzelni, dowiedziawszy się, że szlachcic, pragnie ją wydzierżawić. Kiedy przyszło do umowy, z jednej strony wymagania były nadzwyczajne, z drugiej strony znowu chęci najlepsze, ale brakowało… groszy. Stanęło więc na tym, że pan, oświadczył żydkowi, iż nie żąda żadnej kaucji, że przystaje na postawione warunki, ale za to dobrodziejstwo, niby procent, w każde święto, wyrwie arendarzowi z brody jeden włosek.

   Arendarz przystał na to z uśmiechem. Zadowolone obie strony wzajemnie dopełniły warunków, żydek należność ratami płacił a pan co święto jeden włosek wyrywał. Josek czuł się szczęśliwym, że tanim kosztem przyszedł do arendy.

   Ale biedaczysko zapomniał, że w kalendarzu jest jeden dzień bardzo niebezpieczny… Wszystkich świętych!

   Przywołano właśnie arendarza, pan pokazał kalendarz i zabrał się do operacji; żydek miał być pozbawiony po włosku… całej brody.
— Jaśnie Panie to rozbój, ja nie wiedział, że tylu świętych.
— Ha trudno! dawaj brodę, albo płać wszystko od razu.
— Gwałtu! mam żonę i dzieci, z głodu pomrzemy!
— Dawaj brodę!

   Żydek w płacz. Łzy rozbroiły szlachcica, arendarz uratował brodę dwoma setkami rubli, ale już krzywo patrzył na dziedzica. Jawnie występować z nieprzyjaźnią nie mógł, szkodzić nie potrafił, ale zawsze chciał, choć cokolwiek zmartwić, okrutnego goima.

   Nadarzyła się sposobność. Przypadły jakoś imieniny szlachcica, żyd ubrawszy się w świąteczny hałat, w nowej krymce i pięknie przystrojonymi pejsami stawił się z powinszowaniem.

— A co to panie arendarz? rzekł szlachcic śmiejąc się serdecznie, na widok żydka z przerzedzoną brodą. Przyszedłeś powinszować? Dobrze. Winszuj.

   Żydek tedy pociągnąwszy się za brodę rzekł: Życzę jasnemu panu: żeby pan miał sto pałaców, w każdym po sto pokoi, w pokoju po sto okien, przy oknach po sto łóżek i żeby Jaśnie Pana, na każdym łóżku, po sto razy… choroba trzęsła!

   Domyślcie się reszty!

Henryk Rodakowski - ''Karczmarz Jasio'', z cyklu Album Pałahickie, 1867, akwarela na papierze, 32 x 23 cm, Muzeum Lubuskie, Gorzów Wielkopolski Henryk Rodakowski – ”Karczmarz Jasio”, z cyklu Album Pałahickie, 1867, akwarela na papierze, 32 x 23 cm, Muzeum Lubuskie, Gorzów Wielkopolski http://artyzm.com/obraz.php?id=13121

 

(311)

No comments yet.

Dodaj komentarz