Otwarcie bawarji (piwiarni) fabryki Jaworznickiej w Warszawie – 1851 r.

Witam,

   Poniżej relacja przedpremierowa opisująca nowo powstałą bawarję tzn. piwiarnię w Warszawie w której można było dostać m.in. piwo żareckie z browaru należącego do Piotra Steinkellera (na ilustracji powyżej). W bawarji tej po raz pierwszy zastosowano m.in. system nalewania piwa z kija 🙂

RELACJA – 1851 r.

   Stał się w Warszawie wielki fakt… nastąpiła wielka epoka fluido-gastronomiczna… Wielka Bawarja, przy ulicy Trębackiej (w domu Piotra Steinkellera), ku wielkiej wygodzie Publiczności, pojutrze otwartą zostanie. (Byłaby otwartą jutro, gdyby nie feralis poniedziałek).

Wdzięczny Bachusie, przewódco bankietów,
Komusie! Bożku polędwic, kotletów,
Wy co zmieniacie bożkom przy obiedzie
Szkoło i farfurę… Hebe, Ganimedzie!
Przybądźcie w pomoc nieudolnej wenie –
I wy zarówno nieśmiertelne cienie,
Twórcy Bawara, zmyślnego Gambryna,
Lukulla, znawcy na sosy i wina,
Przybądźcie wszyscy; a ty cny Pistory
Przyjm hołd należny… twe śpiewamy twory.

   Otóż żart żartem, ale tak wykwintnego, tak troskliwie dla dogodności publicznej obmyślonego zakładu, śmiało rzec można, Warszawa jeszcze nie miała. Zakład sam składa się naprzód ze sklepu, gdzie się sprzedają spirytualia. Jest tam bufet z drzewa mahoniowego w guście mauretańskim, zwierciadłami i rzeźbą zdobny, stół z ogromną taflą sześć łokci długości, z marmuru śląskiego z pod Neisse, przystrojny w najsmaczniejsze i najrozmaitsze przekąski. Malowanie tego sklepu, również w stylu mauretańskim, zastosowanem jest do architektury bufetu. Żeby zaś raz z tą częścią zakładu skończyć i przejść do opisu dalszych osobliwości tego przybytku gastronomicznego, winniśmy nadmienić, że zacząwszy od likworów, które w niczem francuzkim nie ustępują; przechodząc całą salę araków i rumów, któreby Jamajka i Goa chętnie za swoje wyroby przyjęły; skosztowawszy nareszcie genièvu holenderskiego (Sheidam), scotch-whisky (wódki szkockiej), raspberry cordial, brandy bitters, english gin, wódki gdańskiej dubeltowej na winnym i żytnim spirytusie, przychodzimy nareszcie do naszych odwiecznych anyżówek, kminkówek i kalmusówek, na których myśl samą, zdrowie i humor się poprawia:

„Dajno aści kminkówki; człeku zaraz raźniej,
Po śniadaniu i kminie, sprawy niepobłaźni.”

   Tyle powiedziawszy o likworach i wódkach, niepodobna zamilczeć o spirytusie Jaworznickim, słynnym niezrównaną, prawie chemiczną czystością; ale to pozostawiając ocenieniu znawców, ruszajmy dalej w drogę, bo już niemało napisaliśmy, a jeszcze niejeden główny przedmiot zakładu napomkniętym nawet nie został. Wprawdzie, do samej bawarji wchodzi się przez bramę, ozdobnemi drzwiami tamborem opatrzonemi; żeby jednak nie psuć dotychczasowego porządku, prosto ze sklepu przejdźmy do pierwszego obocznego pokoju, w guście etruskim malowanego, który godnie już odpowiada dalszemu przepychowi apartamentów. Za tym pokojem wstępujemy do gabinetu, przedstawiającego najwdzięczniejszą altanę, stroją w kwiaty i zielone zewsząd festony, w głębi której, wyziera widok okolicy Rzymu, z góry Kwirynału zdjęty; w oddaleniu zaś widać za Tybrem Bazylikę Św. Piotra, z częścią Watykanu, a na pierwszym planie, kipiący wodotrysk. Słowem, cały ten widok gwaszem cudownie oddany. Dalej pokój gościnny w guście Juljusza Romano z XV wieku cinque centi); są tam na plafonie w medaljonikach krajobrazy, przedstawiające cztery pory dnia, znaki zodjaku, a na ścianach zostawione miejsca na medaliony płaskorzeźbowe, wyrobić się mające w fabryce wyrobów glinianych przy młynie parowym na Solcu. W rogu części frontowej apartamentu, znajduje się śliczny pokój (particulier), w stylu XVII-go stulecia, gdzie wykonany jest także gwaszem widok malowniczego Jaworznika. W oddaleniu widać fabrykę, nad szczytami której wznosi się komin od kotła parowego, uwieńczony kłębami czarnego dymu, istny obraz ogromnego ruchu, któremu zawdzięczamy wszystkie wyroby w zakładzie bawarskim, ku wygodzie publiczności wystawione. Na pierwszym planie tego obrazu, zielone drzewa, strumień, a w dali na prawo, piętrzy się odnoga historycznych Karpat. Dość, że każdy na ten widok zawoła:

Ty który nam wygód dostarczasz bez liku,
Witaj czynny, przemyślny, wdzięczny Jaworzniku!

   W tym pokoju, jak i we wszystkich innych, są piece z wyżej wspomnionej fabryki wyrobów glinianych (P. Steinkellera), odznaczające się białością i połyskiem polewy, tudzież gustem ozdób, a w tym pokoju pozłacane ozdoby à la Esmeralda, słusznie znawców pochwały zjednać sobie mogą. Tu opuszczając część frontową lokalu, przechodzimy do 2ch głównych salonów bawarji. W pierwszym, umieszczony jest bufet śniadaniowy i szafa na kufle. Obok bufetu nowość w całem znaczeniu tego wyrazu. Jest to pompka o dwóch rączkach i kurkach, której misterny mechanizm sprawia, że za pociągnięciem którejkolwiek z rączek, płyn bawarski z głębi piwnic i prosto z beczki w odpowiedniej ilości i w wszelkiej możliwej, a tak od lubowników pożądanej świeżości, do podstawionego kufla przechodzi. Ta operacja przypomina nam wiersz w nader starem i rzadkiem dziełku, opisującem łaźnię Pinczowską, objęty:

Gdy  ludzie posiadają, a gospodarz krzyknie,
Wnet piwo z pawimentu złotym snopem siknie.

   Co do samego piwa, dość nam powiedzieć, że to jest toż samo słynne Żareckie piwo w wykutych w skale piwnicach odleżałe, które niezaprzeczoną już wziętość od początku, u amatorów sobie zjednało; co do śniadań, tudzież południowych i wieczornych dań, dostyć jest powiedzieć, że nad tą częścią czuwać będzie P. Mioduszewski, którego dawniejsze zakłady tak w domu Danielskiego przy ulicy Rymarskiej, jak niemniej w domu Bernsteina przy ulicy Elektoralnej, prawdziwe zadowolenie Publiczności sobie zjednały. Ale wracając do dwóch salonów bawarji, nie wolno nam pominąć, że pierwszy, to jest bufetowy, malowany wraz z bufetem w guście pompejańskim, przedzielony w połowie silnemi żelaznemi kolumnami (które podpierają ścianę 2-pietrową), za wzór w tym rodzaju posłużyć może. Drugi zaś przyozdobiony w stylu klasycznym z czasów Napoleona, przedstawia w malowaniach ozdoby architektoniczne, w pośród których zostawiono miejsce na płaskorzeźby, przedstawiać mające przedmioty z mitologicznych podań czerpane. Tyle o pokojach powiedziawszy, niewdzięcznością by było pominąć kuchnię, która na sposób berliński urządzona, za wzór w swoim rodzaju posłużyć może. Słowem, przepych, schludność i elegancja całego zakładu, prawdziwą za pierwszym rzutem oka sprawiają przyjemność; okna tam i drzwi wszystkie jesionowe, espagnolety mosiężne, szkło czeskie zwierciadlane niesłychanej czystości, meble wygodne i eleganckie, stołu jużto z dobranego drzewa, już z marmuru, a pająki z lampami karselowemi w guście najwytworniejszym. Owoż to wszystko jest tylko miejscem targowem, na którem produkta wielkiego zakładu sprzedaży wyrobów, z fabryki w Jaworzniku w dobrach Żareckich, w Powiecie Olkuskim, Guberni Radomskiej, (przy kolei żelaznej) w części spieniężają się. Wszystko to jest zarówno dobre jak i piękne, a mówiąc o powierzchownej części zakładu, nie podobna nam przemilczeć, że cała ta restauracja, wykonana jest podług planu znakomitego naszego budowniczego, Radcy Dworu Marconi; zaś syna jego P. Karola Marconi, jest ogólna myśl części malarskiej, wykonanej łącznie z Panami: Serafino Leati i Edmundem Sitkowskim. Dwa widoki gwaszowe (Jaworznika i okolic Rzymu), są pędzla młodego pełnego talentu artysty, P. Władysława Gumińskiego. Robotę konduktorską prowadził, znany już z prac swoich, P. Ludwik Jabłoński. Bufety wykonał Pan Wrotnowski, posadzki Rittinger, meble Cerulli, robotę ślusarską Wojnicki, ciesielską Grancow, mularską Felix Konarski. Otóż i pobieżny rys tego zakładu, który niewątpliwie w stosunkach codziennego życia Warszawy, znakomitą odtąd grać będzie rolę, a który nowym staje się dowodem, że twórca onegoż nigdy nieprzepomina, że każdy widok spekulacyjny, o tyle jest godnym człeka z sercem, o ile ma na celu prawdziwe dobro, albo jak w tym przypadku, prawdziwą dogodność powszechności.

(58)

No comments yet.

Dodaj komentarz