Oznaczanie mocy wódki – Spalanie w srebrze – część 1/4

Witam,

   Dzisiaj dla mnie ciekawy wpis, ponieważ uważam, że dokonałem pewnego odkrycia 🙂 Stąd też ten akurat wpis wzbudza we mnie pewne samozadowolenie 🙂 Zakładam, że seria wpisów o oznaczaniu mocy alkoholu składać się będzie z 2 lub 3 wpisów (w sumie będzie 4). Ale do rzeczy…

Czarka Best1W

    Powyżej mamy zdjęcie pewnego starego, srebrnego rosyjskiego „pojemniczka”, który nazywany jest czarką. Znalazłem nawet informację, że została w Finlandii wydana książka poświęcona czarkom TUTAJ. Jak czytam powszechnie przyjmuje się, że czarki służyły do picia wódki w Rosji oraz jako miarka pojemności wódki.

   Otóż czasem z nich pito wódkę lub Książka2odmierzano jej pojemność, przynajmniej z pewnych czarek, ale są też pewne czarki, których przeznaczenie było inne, a o którym to przeznaczeniu w internecie nie znalazłem informacji. Według mnie, i po przeczytaniu tego wpisu także i was, były pewne czarki służące jako przyrządy do pomiaru mocy wódki. Odbywało się to poprzez podpalenie alkoholu w wódce i po jego wypaleniu dokonanie pewnych pomiarów. Przecież dawni Rosjanie, Polacy czy obojętnie jaki naród wytwarzający alkohol musiał jakoś mierzyć moc wytwarzanej „dobroci” póki jeszcze nie miał odpowiednich aerometrów, które pojawiły się w świecie cywilizowanym pod koniec XVIII w. W Rosji rzecz jasna później – bo tam było wszystko później, łącznie z wódką.

   Oczywiście na „pomiarowe” przeznaczenie czarek mam dowody 🙂 bo sam bym na to nie wpadł – tak jak zdaje się nie wpadli na to dotąd dotychczasowi badacze. Tu muszę zaznaczyć, że najpierw wiedziałem, że były pewne „kubeczki” czy „tygielki” służące do spalania w nich alkoholu w celu pomiaru jego mocy, a potem szukałem w google jak te „kubeczki” wyglądały? Trochę się przy tym musiałem nagimnastykować, ale jak już wiedziałem, że szukam „czarek”, po angielsku „charka” i po rosyjsku „Чарка” to już poszło. Przy okazji dowiedziałem się, że te „czarki” (lub ich pewien „łódkowy” rodzaj”) w języku polskim noszą nazwę „kwosz” (po angielsku „kovsh„). No ale do rzeczy, bo trochę, jak zawsze. gmatwam sprawę – o co tu chodzi, jakie dowody są na moje twierdzenia?

   Otóż w 1823 r. pewien niemiecki gorzelnik, noszący inicjały J. R., wydał książkę, w której opisał swoją praktykę gorzelniczą w krajach nadbałtyckich, które wówczas były częścią Rosji. Gorzelnik ten pracował także w wielkich gorzelniach w samej Rosji właściwej i także miał je opisać, ale niestety nie wiem czy to zrobił? Wydaje mi się, że nie – a szkoda. Książka o której tu mowa nosi tytuł „Die Haus- und Landwirthschaft der Ostseeprovinzen Russlands aus eigener 13-jähriger Erfahrung, von J. R. Erstes Heft. Beobachtungen in Bezug auf Russlands kolossale Brantweinbrennereien mit 1 Kupfer„. Co ciekawe nawet ją znalazłem i sobie ściągnąłem w formacie .pdf ale nie znam niemieckiego, a nawet jakbym znał to czytanie szwabachy jest obarczone dodatkową, masochistyczną trudnością.

   Na szczęście dla nas i tego wywodu, opisywany już na blogu Józef Tuleja, pod koniec XIX znalazł także tą książkę i w formie streszczenia z 1897 r. dość szczegółowo ją opisał 🙂 Co do interesującego nas tematu są w jego artykule następujące wzmianki.

Czarka FinlandiaWZdjęcie z książki o czarkach Kari Heleniusa

 OZNACZANIE MOCY WÓDKI W KRAJACH NADBAŁTYCKICH NA POCZĄTKU XIX W.

   (…) Odbierający oznaczał zwykle zarazem moc wódki. Do takich oznaczeń były używane różne sposoby, wszystkie polegające na spalaniu wódki. Przyrządy owej alkoholometrii składały się z tygla srebrnego (lub jak w głębi Rosji miedzianego) o objętości około ¼ filiżanki herbaty (ok. 50 ml przyp. Ł. Cz.), zaopatrzonego trzema nóżkami i rączką oprawioną w drzewo, a dalej z pobierek szklanych najczęściej formy butelkowej, lub też walcowej z podstawkami. Pierwotnie były te probierki mniejsze, mieszczące najwyżej do 3 naparstków płynu; później wprowadzono dwa razy większe i podzielono na 100 stopni.

   Pierwotnie przeprowadzono próbę spalania w następujący sposób: do tygielka wlewano dwie pełne probierki wódki i podgrzewano tenże lekko płomieniem łuczywa bukowego tak długo, dopóki płyn nie zaczął mocniej parować, o tyle aby się pary zapalać mogły. Po zapaleniu tychże usuwano ogień spod tygielka i z największą starannością dbano o to, aby wódka spalała się sama w zupełnym spokoju. Gdy płomień przy końcu zgasnął, zapalano go łuczywem na powrót tak długo, dopóki jeszcze mógł się przez małą bodaj chwilę utrzymywać. Po ukończeniu spalania Czarka Vodka1przelewano zaraz pozostałą resztę ostrożnie do probierki; jeżeli przy tym zapełniła się cała probierka dokładnie, wtedy określano wódkę jako zwyczajną, spalającą się do pół w srebrze (Halbbrand in Silber), jeżeli do pełności coś brakowało, wtedy oczywiście spalenie było lepsze, a zatem wódka mocniejsza; gdy zaś pozostałość okazała się większa niż objętość probierki, wtedy spalenie się było gorsze, czyli wódka słabsza.

   Za pomocą później wprowadzonych probierek z podziałkami, można było oznaczyć procentowo stopień spalenia. Przy tym brano do spalenia jedną tylko probierkę wódki; na podziałce odczytywano zatem od razu procent zawartości wody, pozostający po spaleniu. Tak np. 75% spalenia w srebrze oznaczało, że wódka zawierała 75% alkoholu a 25% wody. Oznaczenia te były zawsze przeprowadzane z pewnym namaszczeniem; wybierano do tego miejsce zupełnie wolne od przeciągów, unikano otwierania drzwi, wszelkich ruchów żywszych, wstrzymywano nawet oddech, słowem, bardzo dbano o to, aby spalanie odbywało się jak najspokojniej.

   Mimo pochwał, jakie autor nasz tej metodzie oznaczenia oddaje, nie potrzebujemy wskazywać, że była ona w każdym razie bardzo niedokładną i od bardzo wielu zewnętrznych czynników zależną. Była to jednak w owych okolicach jedyna metoda oznaczania mocy wódek i dla ówczesnych gorzelni miała tym większą wagę, że była ona zarazem metodą rządową, według której odbierano i płacono za wódkę, dostarczaną w wielkich ilościach skarbowi państwowemu.

Czarka Best2WTo te same przedmiotu co na jednym ze zdjęć powyżej. Jak dla mnie jest to czarka do spalania wódki w srebrze i probierka. Zapewne zazwyczaj taki komplet ulegał z czasem rozdzieleniu, zapominano o jego pierwotnym przeznaczeniu i uznawano poszczególne części za rodzaje kieliszków do wódki.

   Użycie alkoholometrów było w owych krajach jeszcze zupełnie nieznane, gdyż nasz praktyk zupełnie o tym nic nie mówi. W jednym miejscu znajduje się tylko uboczna wzmianka, świadcząca o tym, że jemu samemu były alkoholometry z Niemiec znane. My wiemy skądinąd, że już przy końcu 18-go wieku używano różnych alkoholometrów, względnie aerometrów w różnych krajach, np. w Niemczech Richtera i Tralles’a, we Francji Cartiera. W sąsiednich krajach polskich musiały one być wtedy również już powszechnie używane, gdyż Piątkowski w swym dziele „Gorzelnik i piwowar doskonały” z r. 1806 mówi o alkoholometrach, a nic nie wspomina o próbach spalania. W owych czasach weszły nawet w użycie alkoholometry nie sprowadzane lecz wyrabiane w Polsce (…) – do których to przejdę w kolejnym wpisie 🙂 W innym miejscu w swoim artykule J. Tuleja pisze:

    (…) Do odbioru urzędowego [wódki] zjeżdżali zwykle na miejsce zarządcy dóbr, a przedstawiał on dla nich zawsze wiele kłopotów. Odbiór odbywał się zawsze na podstawie normalnego wiadra urzędowego i spaleniu wódki w „miedzi”. Ten sposób spalania różnił się od powyżej opisanego tylko tym, że tygiel był miedziany, a probierki były 20 razy większe; te ostatnie były zaopatrzone podziałką na 24 prób. Ale „spalenie w miedzi” przedstawiało z wielu względów znacznie więcej niedokładności jak „w srebrze”. Toteż bardzo często zdarzało się, że próba wódki okazywała się niższą od zakontraktowanej, mimo to, iż często umyślnie wyrabiana była silniejsza. Również wiadro urzędowe czasem się nie zgadzało z miarą używaną w gorzelni. Odbierający umieli zawsze szczególne wady spalenia wykorzystać; wobec tego nie pozostawało dostarczającemu nic innego, jak tylko opłacać się im, aby próby dobrze wypadły albo godzić się na odciąganie w cenie po 1 lub 2 i więcej wiader z każdych 100, co wobec ogromnych transportów stanowiło znaczne sumy, po kilka tysięcy rubli srebrem.(…) KONIEC

   Opis tych czarko-tygielków jest dość dokładny, stąd te czarki mające 3 nóżki widoczne na zdjęciach z dużym prawdopodobieństwem służyły jako przyrządy pomiarowe do oznaczania mocy wódki i nóżki były właśnie po to, by pod czarkę włożyć bukowe łuczywo i wódkę w czarce trochę podgrzać, by alkohol zaczął parować.

   Mogę tu także dodać, że nazwa wódki Polugar (piłem u trzy_czwarte_litra np. czosnkową i dobrze smakuje jak granulowany czosnek) pochodzi stąd, że prostą wódkę w dawnej Rosji nazywano puługorową dlatego, że po wygrzewaniu w czarce połowa wody zostawała i wódka ta równa była 18 próbie mosiężne – cokolwiek by to oznaczało (teoretycznie z tego co rozumiem odpowiadało to dzisiejszym 49%).

   Napisałem mail do Kari Helenius autora książki o czarkach, iż moim zdaniem część czarek służyła do oznaczania mocy wódki poprzez jej spalanie a nie do jej picia i dostałem odpowiedź, że jest to „bardzo interesujący punkt widzenia” i czeka na ten wpis na blogu.

Charka bookKsiążka o rosyjskich czarkach wydana w Finlandii, autorstwa Kari Heleniusa, która to Finlandia w latach 1809-1917 też była pod zaborem carów jako Wielkie Księstwo Finlandii

   W Polsce rzecz jasna sposób oznaczania mocy w wódce przynajmniej do końca XVIII w. był taki sam – też polegał na spalaniu, choć być może nie w tak uroczysty i nabożny sposób jak w samej Rosji.

   Na zachodzie Europy nie wiem jak dawniej mierzyli moc alkoholu, ale zakładam, że także poprzez spalenie alkoholu i pomiar pozostałości. Być może stare przyrządy służące do pomiaru mocy alkoholu na zachodzie Europy są obecnie, przynajmniej w części, mylnie uważane za tzw. „ember bowl” czyli „miski na niedopałki”, z racji podobieństwa kształtu. Fajny film o tych miseczkach poniżej.

   Na filmie miseczki są gliniane – co jak dla mnie, dla utrzymywania niedopałków ma sens, ale po co je robić ze srebra? jak np. TUTAJTUTAJ czy TUTAJ. Rączki, srebro, nóżki – coś nam to już przypomina. Może urządzenia do pomiaru mocy wódki były niemal identyczne jak miski na niedopalone węgielki służące do zapalanie fajek przez palaczy? A może nie i część z nich służyła do oznaczania mocy alkoholu? Temat jest myślę rozwojowy. Może ktoś z was coś wie lub znajdzie w tym temacie – dawne sposoby oznaczania mocy wódki w czasach przed aerometrami?

   O sposobach pomiaru mocy wódki w Polsce i o rodzimych osiągnięciach w tym zakresie będzie w następnym wpisie z tej serii, stanowiącym kolejną cegiełkę do historii alkoholu.

(4456)

3 komentarze

Dodaj komentarz