O zacieraniu żyta – 1896 r.

Witam,

   Dzisiaj 250 wpis na moim blogu 🙂

   Jest to wpis, chyba najdłuższy dotąd i przy którym trochę się napracowałem, ponieważ musiałem przepisać wzory matematyczne i w formie obrazków zainstalować je we wpisie. Jest to już 3 wpis o zacieraniu żyta i jak dotąd myślę, że najbardziej wartościowy. Zgodnie z sugestią kolegów stopnie temperatury Reamura podaję także w nawiasach w stopniach Celsjusza.

   Temat zacierania żyta przypadł mi trochę do gustu, ponieważ historycznie jest to najbardziej polski sposób produkcji alkoholu. Polakom od początku wódki żytnie najbardziej przypadły do gustu i to właśnie żytniówki najczęściej produkowano od XVI do XVIII wieku. Także z żyta powstaje najszlachetniejsza polska wódka starka.

O ZACIERANIU ŻYTA – 1896 r.

   W Galicji jak w ogóle w Austrii a również i w Niemczech, odgrywa żyto niewielką już rolę w gorzelnictwie. Skrobia w życie zanadto jest droga, aby mogła wytrzymać konkurencję ze skrobią kartoflaną, przy przeróbce na spirytus: gdy bowiem 1 klgr. skrobii w kartoflach kosztuje od 5-6 ct. to klgr. skrobi w życie kosztuje nieraz wzwyż 9 ct. U nas zatem nie opłacałaby się przeróbka żyta na spirytus, a jeżeli gdzie żyto przerabiają czynią to z lokalnych powodów, jak wielkiego nieurodzaju na kartofle, lub, co częściej, zepsucia się zboża wskutek słoty. To też samo zboże przerabiano w Austo-Węgrzech w roku 1893/94 tylko w 43 gorzelniach i to w takich, które wyrabiają drożdże prasowane. W 251 gorzelniach przerabiano w kampanii 1893/94 zboże obok kartofli w takich gorzelniach, które w normalnych warunkach przerabiają wyłącznie tylko kartofle, a przerabiano zboże dlatego, iż w roku 1893 był w niektórych okolicach państwa austriackiego nieurodzaj kartofli.

   Przeróbka zboża, a zwłaszcza żyta, na większą skalę ma miejsce w Rosji. Tam też istnieją gorzelnie, które wyłącznie urządzone są dla przerabiania zboża, lecz nie zawsze urządzenie to odpowiada dzisiejszym wymaganiom, nie zawsze też tam osiągają z żyta takich wydatków, jakie by osiągnąć można.

   Żyto przerabia się dwoma sposobami; zaciera się mianowicie żyto jako mąkę sposobem dawnym, albo też zaciera się żyto, poprzednio ugotowane w parniku, w całych ziarnach. Sposób pierwszy coraz to więcej ustępuje miejsca drugiemu i utrzymuje się prawie tam tylko, gdzie w gorzelni wyrabiają też drożdże prasowane.

   Do przeróbki na spirytus nadaje się gruboziarniste żyto, zawierające jak najwięcej skrobi, żyto drobnoziarniste zaś nadaje się więcej do fabrykacji drożdży prasowanych, gdyż zawiera więcej ciał azotowych, służących drożdżom jako pokarm.

   Skład ziarn żyta jest według Köninga następujący:
– wody – minimum 8,51%; maximum 19,43%; średnio 15,06%
– ciał proteinowych – minimum 7,91%; maximum 16,93%; średnio 11,52%
– tłuszczu – minimum 0,90%; maximum 2,86%; średnio 1,79%
–  ciał bezazotowych wyciągowych – minimum 60,91%; maximum 72,61%; średnio 67,81%
(skrobia, dekstryny etc)
– drzewnika – minimum 1,04%; maximum 4,25%; średnio 2,01%
– ciał mineralnych – minimum 1,45%; maximum 2,93%; średnio 1,81%

Schwackhöfer analizował gatunek żyta rosyjskiego i oznaczył jego skład jak następuje:
– wody – 12,90%
– ciał proteinowych – 1,36%
– tłuszczu – 2,54%
– ciał bezazotowych wyciagowych 62,44%
– drzewnika – 2,66%
– ciał mineralnych – 2,10%
SUMA – 100%

   Rosyjskie żyto jest nieco bogatsze w ciała proteinowe, nadaje się wskutek tego bardziej na fabrykację drożdży. Ritthausen badał ciała proteinowe, jakie się w życie znajdują, i znalazł pomiędzy nimi:

  1. Mucedynę i w małych ilościach glutefibrynę.
  2. Glutenkaseinę.
  3. Białko.

   Obok ciał powyższych znalazł Ritthausen w życie rodzaj gumy o składzie chemicznym C6H10O5. Ciało to jest bezbarwne i rozpuszczalne w wielkiej ilości wody, tworzy jednak roztwór mętny, trudno płynny. Guma ta wraz z pęczniejącą glutenkazeiną jest powodem, że zaciery żytnie mają im własciwą klejkość i gęstość.

   Jeżeli przerabiamy żyto na spirytus którymkolwiek bądź sposobem, powinniśmy baczyć na to, aby do przeróbki nie brać żyta nieoczyszczonego należycie. Oczyszczenie to jest niezbędnym przy starym sposobie, gdzie zaciera się mąkę żytnią przy stosunkowo niskich temperaturach, przy sposobie nowym zaś; tj. przy zacieraniu żyta w całych ziarnach (gotowanie w parniku Henzego) tylko jest niezbędnym oczyszczenie zboża na słód. W Rosji najczęściej przerabiają żyto sposobem starym, używając przeważnie żytniego słodu.

   Słodu takiego należy brać więcej jak jęczmiennego, gdyż ustępuje on pod względem siły diastycznej (cukrzącej) temu ostatniemu. Gläster i Morawski znaleźli, że dobre słody z rozmaitych zbóż wytwarzają z danej ilości skrobi różne ilości maltozy, siłę ich cukrzącą porównują oni jak następuje:

   Jeżeli siłę diastyczną słodu jęczmiennego oznaczy się przez 1 to siła diastyczna innych słodów będzie następująca:
– siła disatyczna słodu jęczmiennego – 1
– siła disatyczna słodu żytniego – 0,93
– siła disatyczna słodu pszennego – 1,08
– siła disatyczna słodu owsianego – 0,30
– siła disatyczna słodu kukurydzianego – 0,28

   W gorzelniach, przerabiających kartofle i dobrze urządzonych (odpowiednio zbudowana kadź zacierna) bierze się do scukrzenia 20 klgr. skrobi (w 100 klgr. kartofli) przeciętnie 4½ klgr. zielonego słodu jęczmiennego. Co najmniej w tym samym stosunku powinniśmy brać słód do scukrzenia skrobi, mającej się zatrzeć w postaci innych materiałów. Do scukrzenia skrobi w 100 klgr. żyta, które zawiera 60-65% skrobi, powinniśmy zatem zużyć 65×4,5/20 = 14,63 klgr. jęczmiennego słodu zielonego. Jeżeli używamy do scukrzania zacieru słodu suchego, musimy uwzględnić z praktyki dawno znanego prawidła, że ażeby osiągnąć słodem suchym ten sam skutek, co słodem zielonym, należy brać tę samą ilość (na wagę) słodu suchego co jęczmiennego. Okazuje się z tego, że na 100 klgr. zatrzeć się mającego żyta potrzeba też co najmniej 14,6-15 klgr. słodu suchego, rozumie się jeżeli tenże jest bardzo starannie suszonym. Źle suszony słód bowiem może prawie zupełnie utracić swą siłę diastatyczną i wtedy by nawet podwójna ilość słodu nie wystarczyła. Jeżeli używamy przy zacieraniu żyta słodu żytniego, potrzeba by go brać nieco więcej a mianowicie w stosunku 1 : 0,93. Na 100 klgr. żyta potrzeba by zatem 15/0,93 = 16,1 klgr. suchego lub zielonego słodu żytniego.

   Ilość powyższą wyliczono na podstawie doświadczeń zrobionymi z zacierami kartoflanymi, jest ona jednak za małą dla zacierów żytnich. Przy zacieraniu żyta bowiem a zwłaszcza sposobem dawnym w postaci mąki lub śrutu nie można uniknąć częściowego przeparzenia disatazu w słodzie. Potrzeba zatem brać więcej słodu, stosownie do jakości kadzi zaciernej, w której się proces odbywa.

Żytko1

A. ZACIERANIE SPOSOBEM DAWNYM

   Zboże należy przede wszystkim odpowiednio zemleć względnie ześrutować. Zwykle odbywa się mielenie pomiędzy kamieniami młyńskimi, a w większych tylko gorzelniach pomiędzy stalowymi walcami.

   Zielony słód czy to jęczmienny, czy też żytni gniecie się na znanych gniotownikach, suchy słód zaś można ześrutować pomiędzy kamieniami, chociaż i tu zgniecenie na odpowiednich gniotownikach będzie korzystniejszym. Należy bowiem uważać, aby łupka na ziarnku nie została zanadto pokruszona, gdyż wtedy jest zacier zanadto zbity i scukrzenie nie odbywa się należycie. Przy zacieraniu sposobem dawnym postępuje się dwojako: zaciera się mąkę i śrut słodowy wprzód małą ilością wody o niższej temperaturze i doparza się następnie wodą gorącą lub bezpośrednią parą, celem osiągnięcia temperatury scukrzania, albo też zaciera się zboże i słód od razu z całą ilością potrzebnej wody. Woda musi być wtedy znacznie gorętszą, aby po zmieszaniu wody z zimnym zbożem powstały zacier miał odpowiednią temperaturę.

   Postępowanie pierwsze jest więcej racjonalnym i dlatego najczęściej praktykowanym: unika się przy tym postępowaniu częściowego przeparzenia słodu, przy postępowaniu drugim zaś jest nieuniknione takie przeparzenie.

   Kadź zacierna jest zwykle drewniana, często nawet bez mechanicznego mieszadła, a zacieranie w niej odbywa się ręcznie. W większych gorzelniach używają już kadzi drewnianych z mieszadłem, poruszanym maszyną, albo też kadzi żelaznych z mieszadłem i doskonałym urządzeniem chłodzącym. W Belgii i Francji bardzo często używają do sporządzania zbożowych zacierów kadzi La Cambra, mającej postać wanny o podwójnym dnie, celem przeprowadzenia pod dnem kadzi wody lub też pary, stosownie do potrzeby. Mieszadło w kadzi La Cambra jest ułożone poziomo. Jest to oś, na której są spiralnie osadzone ramiona w pewnych, nie bardzo odległych odstępach. Na ramionach tych osadzone są jeszcze poprzeczne sztaby tak, że każde ramię przedstawia podwójne grabelki.

   Aparat La Combra okazał się znakomitym w praktyce gorzelni mniejszych, gdyż zużywa stosunkowo niewiele siły, a mieszanie jest dokładne. Obecnie używają i w Niemczech kadzi zaciernych, mających postać wanien. Odznaczają się one od kadzi okrągłych tym, że wymagają stosunkowo niewiele siły, co przy gęstych zacierach żytnich jest bardzo ważne. Kadź D’Heureuse-Eckerta przedstawia długą wannę, przez którą przechodzi mieszadło, złożone z osi wydrążonej, z osadzonymi na niej ramionami w kształcie wężownicy. Przez oś i pojedyncze części wężownicy przepływa zimna woda, względnie para, stosownie do potrzeby. Na osi tej wprost osadzone koło pasowe otrzymuje ruch z głównej transmisji i powoduje obrót mieszadła. Podobną kadź zbudował Hentschel, umieścił on jednak w kadzi obok siebie dwa mieszadła z wewnętrznym chłodzeniem. Mieszadła mają obrót przeciwny, wskutek czego mieszanie zacieru jest tu jeszcze dokładniejsze. Kadź ta otoczona jest żelaznym płaszczem, a pomiędzy nim a ścianami kadzi krąży zimna woda tak, że i tu może odbywać się chłodzenie scukrzonego zacieru bardzo szybko. Podobnych konstrukcji pojawiło się w Niemczech bardzo wiele i coraz to więcej wchodzą w użycie.

   Zacieranie żyta odbywa się w sposób następujący: do kadzi zaciernej daje się odpowiednią ilość wody o temperaturze 40-48° R. (50°-60° C), wsypuje do niej stopniowo całą ilość zatrzeć się mającego zboża zmielonego (żyto i słód) i przerabia je z wodą na jednostajne ciasto. Po pewnym czasie, gdy wszystkie części ciasta dobrze wodą nasiąknęły dodaje się do ciasta wrzącej lub prawie wrzącej wody, przy czym miesza się ciągle i energicznie, aby słodu nie przeparzyć, a dolewa się wody tyle, aby osiągnąć temperaturę scukrzenia (tj. 49,5° do 51° R. tj. od 61,88° do 63,75° C). To dolewanie wody nazywamy doparzaniem. Pozostawia się teraz zacier tak długo, jak długo wymaga tego należyte scukrzenie.

   Wprawni gorzelnicy poznają najkorzystniejszą temperaturę scukrzania zacieru, która stosownie do gatunku zboża jest różną, po zmianach jakie mają miejsce w zewnętrznym wejrzeniu zacieru. Jeżeli scukrzanie odbywało się przy temperaturze najkorzystniejszej, dostaje zacier ciemniejszy, brunatnawy kolor o pewnym połysku, wygląd mętny, mączysty ginie, a zacier przy tym staje się widocznie płynniejszy. Smak klajstrowaty znika, a występuje smak słodki; zapach staje się podobny do zapachu świeżo upieczonego chleba.

   Odmian dawnego sposobu zacierania jest zapewne tyle, ile jest gorzelników po gorzelniach zbożowych; każdy z nich bowiem musiał się do swojej gorzelni zastosować.

   Im mniejszą będzie ilość wody, zużytej przy zatarciu śrutu na ciasto, tym więcej będzie jej potrzeba dodać przy doparzaniu, aby otrzymać zacier o pewnej koncentracji. Im znowu zimniejszą będzie woda przy robieniu ciasta, tym więcej zużyjemy wody gorącej, aby osiągnąć temperaturę scukrzenia, a tym samym tym więcej zacier rozcieńczymy i zrobimy go rzadszym. Jeżeli zatem chcemy otrzymać zacier o pewnej koncentracji, musimy baczyć na to, aby, stosownie do temperatury zboża i lokalu, odpowiednio dobrać temperaturę i ilość wody przy zacieraniu ciasta, aby później przy doparzaniu do temperatury scukrzania nie potrzeba było zużywać zbytnio wielkich ilości gorącej wody.

   Powinno się dobierać temperaturę i ilość wody przy zacieraniu ciasta tak, aby ciasto gotowe miało temperaturę 32° do 36° R. = 40° do 45° C. Przy doparzaniu należy baczyć na to, aby temperatura ciasta nie podnosiła się zbyt szybko. Z tego powodu można przerwać doparzanie na 10-15 minut, gdy ciasto okaże temperaturę 43°-45° R. (53,75°-56,25.).

   Doparzanie może nastąpić zaraz po ukończeniu zatarcia ciasta, albo też dopiero po pewnym czasie. Jeżeli mianowicie warunki są odpowiednie, pozostawia się ciasto na ½-2 godzin, celem należytego rozmiękczenia. To rozmiękczenie jest bardzo korzystnym, jednak wtedy tylko, gdy nie ma obawy, aby ciasto skwaśniało. Podczas takiego rozmiękczania ciasta należy go od czasu do czasu zamieszać.

   Temperatura, do której się ciasto doparza, ma wielki wpływ na późniejsze wydatki. Doświadczenie uczy, że doparzanie do temperatury 48°-50° R (60°-62,5° C.) zapewnia lepsze wydatki, jednakże doparzanie do temperatury wyższej tj. 50°-52° R. (62,5°-65° C.) czyni fermentację pewniejszą, gdyż niełatwo tworzy się w tym wypadku zbyt wielka ilość kwasu. Zwykle przestrzegana temperaturą scukrzania jest temperatura 49,5°-51° R (61,87°-63,75° C.). Ilość zacieru, temperatura otaczającego powietrza, w ogóle warunki mające wpływ na szybsze lub powolniejsze ostyganie zacieru muszą być uwzględniane przy wyborze temperatury scukrzenia. Jest bowiem koniecznym, aby zacier utrzymał się przez pewien czas przy temperaturze scukrzenia.

   Uwzględnić należy, że przy za krótkim staniu podczas cukrzenia, scukrzenie to jest niedokładnym, przy zanadto długim zaś staniu tworzy się łatwo kwas w zacierze, który później szkodliwie oddziaływa na diastaz i powoduje niezupełne odfermentowanie zacieru. Więcej należy się obawiać zakwaszenia zacieru, aniżeli niedostatecznego scukrzenia, gdyż diastaz działa dalej podczas fermentacji i błąd, popełniony przez za krótkie trzymanie zacieru przy temperaturze scukrzenia, może tym samem być naprawiony. Zakwaszenie zaś zacieru jest zawsze zgubne i nie da się błąd ten naprawić; zacier musi niedostatecznie odfermentować. W normalnych warunkach trwa czas scukrzenia jedną godzinę.

   W gorzelniach dzisiejszych doparzanie za pomocą wody gorącej rzadko się już praktykuje, używa się teraz bezpośredniej pary do podgrzewania zatartego ciasta. Użycie pary do podgrzewania umożliwia sporządzenie gęstego zacieru, wymaga jednak wielkiej uwagi ze względu na to, że używając pary łatwiej można słód przeparzyć, aniżeli przy użyciu gorącej wody. Konieczne jest wtedy użycie dobrze działającej zacierni, któraby była w stanie energicznie i szybko mieszać zacier; baczyć też należy, aby dopływ pary był niezbyt wielki lecz zastosowany do szybkości mieszania zacieru.

   Inną odmianą dawnego sposobu zacierania żyta jest zacieranie żyta i słodu od razu z całą ilością potrzebnej wody. Nie mamy więc przy tej odmianie dwóch faz tj. sporządzania ciasta i doparzania tegoż do temperatury scukrzenia. Zacieranie odbywa się jak następuje. Do kadzi zaciernej wprowadza się całą ilość potrzebnej do zacieru wody, podgrzewa do właściwej temperatury i wsypuje do niej potem zwolna ześrutowane zboże i słód, przy czym miesza się powstającą masę ciągle i energicznie, aby była jednostajną. Wodę należy przedtem ogrzać tak wysoko, aby po wsypaniu zboża i słodu obniżyła się temperatura całej masy do pożądanej temperatury scukrzenia. Temperatura wody zależy od temperatury powietrza, temperatury zboża, od ilości tego ostatniego i od temperatury scukrzania. Powyższa odmiana starego sposobu zacierania żyta jest bezwarunkowo mniej odpowiednią, aniżeli poprzednio opisana, nie ma tu bowiem tak korzystnego rozmiękczania śrutu, a i pierwsze porcje wsypywanego zboża i słodu muszą się przeparzać. Zresztą trudniej jest otrzymać z większą ilością wody masę, któraby była wolna od grudek, zawierających wewnątrz niezwilżoną mąkę, usuwającą się tym sposobem od scukrzenia i powodującą stratę w wydatkach.

   Nikt z gorzelników w praktyce nie będzie obliczał przed każdym zacierem, jaką ilość wody ma wziąć, aby z danej ilości zboża otrzymać zacier o pewnym skoncentrowaniu i jaką temperaturę ma wodzie nadać, aby osiągnąć w zacierze temperaturę scukrzania, gdyż obliczenie takie zajmowałoby zbyt wiele czasu i niewprawny rachmistrz mógłby popełnić znaczny błąd; doświadczenie praktyczne zastępuje tu teoretyczne obliczenie.

   Poniżej podam jednak takie obliczenia, a to jedynie dla okazania, jak się w takim wypadku postępuje. Zresztą może też któremu z młodszych gorzelników zda się obliczanie to w jakim wypadku, gdzie mu praktyka niczego powiedzieć nie może, bo jej np. nie ma.

Obliczenia są w formie zdjęć (ze względu na zawarte wzory). Powiększają się po naciśnięciu.

Wzór 1.1Wzór 2Wzór 3Wzór 4.1

Żytko2

B. ZACIERANIE ŻYTA W CAŁYCH ZIARNACH

   Powyższy sposób zacierania jest nowszej daty: jest on jednak o tyle zbadany, że nie przedstawia dziś już żadnych trudności. Polega nowy sposób zacierania żyta w całym ziarnie na tym, że się żyto naprzód ugotuje, potem pod silnym ciśnieniem doparza, a w końcu w przy jeszcze więcej zwiększonym ciśnieniu wyciska. Rozumie się, że do tego potrzeba parnika Hanzego, i to takiego, któryby wytrzymywał ciśnienie 4 atmosfer.

   Ponieważ żyto zawiera przeciętnie tylko 15% wody, niepodobnym by było należycie sklajstrować skrobi żytniej, gdyż ta wymaga znaczniejszej ilości wody. Musimy dlatego przy przeróbce żyta dodać pewną ilość wody, która by umożliwiała utworzenie klajstru skrobiowego, a przy dalszym procesie dawała odpowiednio rozcieńczony roztwór cukru. Na centar żyta bierze się zwykle 70-80 litrów wody; jeżeli woda jest zimniejsza bierze się jej mniej, więcej zaś, gdy jest cieplejsza. Wodę tę wprowadza się do parnika i zagotowuje parą do wrzenia. Do tej wrzącej wody wsypuje się przez otwarty właz ziarno, a to tak powoli, aby woda ani na chwilę nie przestawała wrzeć. Po wsypaniu całej ilości zboża zamyka się właz, a otwiera kurek powietrzny w tym celu, aby cała masa wewnątrz parnika była w ciągłym ruchu i niejako się mieszała. Gotowanie przy otwartym kurku powietrznym trwa od 1-1 ½ godziny. Po tym czasie przymyka się stopniowo kurek powietrzny, aby ciśnienie wewnątrz parnika podnosiło się stopniowo i z wolna i doszło w ciągu ¼ do ½ godziny do 4 atmosfer. Przy 4 atmosferach ciśnienia trzyma się masę przez 10 minut i następnie pod tym ciśnieniem masę się wyciska.

   Przy gotowaniu zboża w parniku Henzego ważnym jest należyte doprowadzenie pary. Parnik dla zboża musi mieć trzy dopływy pary; jedna rura parowa doprowadza parę do najniższego miejsca wewnątrz parnika, tuz przed wentylem wydmuchowym, a to w tym celu, aby ciągły strumień pary nie pozwalał ziarnkom zboża silnie osadzać się w rurze i tym sposobem zapobiegał zatkaniom. Parę główną, która ma na celu ugotowanie ziarna, doprowadza się do dolnej części stożka. Zakończenie rury wewnątrz parnika ma kształt kabłąkowaty, wskutek czego para, wydobywająca się z tej rury, opisuje drogę śrubową i miesza zarazem ziarna, pływające w wodzie. Wreszcie dochodzi para do wnętrza parnika jeszcze trzecią rurą, osadzoną w dnie, a sięgającą w dół do połowy parnika. Para ta, wydobywając się z rury, rozbija masę gotowaną na boki i dopomaga poprzednio opisanemu strumieniowi pary w mieszaniu masy. Jeżeli doprowadzenie pary do parnika urządzone jest należycie i jeżeli się przestrzega powyższych przepisów co do sposobu gotowania, musi ziarno żyta ulec należytemu rozgotowaniu, a skrobia należytemu sklajstrowaniu.

   Ugotowanie takie udaje się tylko wtedy, gdy zboże jest zdrowe i normalne. Zupełnie inaczej jednak ma się rzecz, jeżeli mamy ugotować zboże zrośnięte lub niedojrzałe.

   Zboże zrośnięte zawiera znacznie więcej wody i, jak sprawdzono, namaka leniwiej lub wcale nie, jeżeli je się wprowadzi w styczność z wodą. Namoczenie takie jest jednak nieodzowne, jeżeli sklajstrowanie w parniku ma być zupełnym. Delbrück radzi w takim wypadku moczyć ziarno przez 12 godzin w osobnej drewnianej kadzi o temperaturze 40° R. (50° C.) (na 1 ctm. zboża 80 l. wody). Do wody dodaje się kwasu siarkowego (1/6 l. na 80 l. wody), a to w tym celu, aby powstrzymać fermentację kwasu masłowego. Po 12 godzinach odpuszcza się kwaśną wodę, a ziarna namoczone wsypuje się jak zwykle do parnika na wrzącą wodę i doparza tak samo jak zboże normalne. Są jednak pewne gatunki żyta, które, gdy są wilgotne, w żaden sposób należycie nie dają się namoczyć, w takim wypadku należy, jak to Stenglein wykazał, zboże wprzód wysuszyć na lasach lub w inny jaki sposób, po czym żyto to przerabia się zupełnie tak jak normalne. To odkrycie Stengleina umożliwia przeróbkę każdego gatunku żyta i to z dobrym skutkiem.

Postępski

(1894)

No comments yet.

Dodaj komentarz