O początkach zwyczaju picia za zdrowie – artykuł z 1741 r.

Witam,

   Dzisiaj artykuł pochodzący pierwotnie z 1741 r., jest to więc najstarszy jak dotąd artykuł na moim blogu. Poprzedni najstarszy artykuł z Monitora pochodził z 1766 r. TUTAJ, a że Monitor – najstarsze polskie czasopismo, zaczął być wydawany w 1765 r. więc dzisiejszy artykuł musi pochodzić z prasy cudzoziemskiej – w tym przypadku francuskiej.

   Sam artykuł został przetłumaczony w 1816 r. i opublikowany w Dzienniku Wileńskim. Artykuł jest trudny w odbiorze (chociażby ze względu na składnię), dodatkowo zawiera wstawki łacińskie (które staram się różnymi sposobami przetłumaczyć – jak się uda to zamieszczę tłumaczenie w tekście i dam znać na moim fanpagu), no i znajomość mitologii też byłaby mile widziana. Uznałem mimo to, że warto go umieścić w Internecie – a jak Ja tego nie zrobię to kto? 🙂

   UZUPEŁNIENIE, 22.01.2015 r.: Udało się profesjonalnie przetłumaczyć łacińskie wstawki 🙂 Tłumaczenie wykonała Pani Katarzyna Gara, za co serdecznie dziękuję. Tłumaczenie dodałem do poniższego tekstu i zakreśliłem na żółto 🙂

   Na szybko na pewno nie da się poniższego tekstu przeczytać i zrozumieć.

O POCZĄTKACH ZWYCZAJU PICIA ZA ZDROWIE – 1816 r.
Tłumaczenie z dawnego pisma periodycznego: Mercure de France, Aout. 1741 r.

   Gdyby do oznaczenia z pewnością epoki w której nastał zwyczaj pijania za cudze zdrowie, miano wzgląd tylko na samą grzeczność, skąd zdaje się przybyło jemu wziętości; tedyby nie potrzeba było sięgać wysoko.

   Rozumiem, iż moglibyśmy śledzić początku jego ustanowienia w wieku przeszłym[1] (XVI) w którym panowała niejakaś wykwintność i dworność we wszelkich okazywana obyczajach; moglibyśmy też powiedzieć na chlubę naszego (francuskiego) narodu, że się on przyłożył więcej niż który inny, do przeniesienia nawet aż do biesiad, tej uprzejmości, która stanowi istotny jego charakter i która mu słusznie nadaje znaczną wyższość nad wszystkimi narodami. Nie uwodźmy się jednak tym chlubnym przesądem, wiadomo wprawdzie, że jesteśmy zdolni wynajdywać wszelkie prawidła przyzwoitości, ale co do rzeczonego zwyczaju uprzedzili nas Grecy i Rzymianie.

   Na koniec, nie sądźmy aby się ten zwyczaj miał zacząć od picia wody, byłoby to z krzywdą dobrego wina, do którego jedynie należy czynić honor u stołu, rozweselać biesiadników, rozgrzewać ich imaginację i obudzać najżywsze i najmilsze uczucia.

   Stąd jak nie małe jest podobieństwo do prawdy, wnosić można, że zwyczaj picia za zdrowie wziął swój początek za czasów patriarchy Noego, któremu pismo święte wynalazek wina przyznaje. Znajdują też niektórzy w księdze Ester i w rozkazach danych przez króla Aswera, z powodu onej wielkiej uczty, którą sprawił w swojej stolicy dla całego ludu, znajdują mówię, dowody na których się opierają domysły o starożytności tego zwyczaju; lecz nie jest rzeczą przyzwoitą, polegać bardzo na prostych domniemaniach, w ten czas kiedy na doręczu mamy gruntowne dowody w zupełnej jasności przedmiot ten nam wystawiające.

   Alexander ab Alexandro[2] pokazuje nam wyraźnie jaki był zwyczaj Greków, kiedy pijali na uczcie za zdrowie biesiadujących[3]. Używali oni, powiada, małych z początku kieliszków, ale na końcu uczty dogodniejszymi im były największe, jakie tylko można było znaleźć czary; i to się nazywało pić po grecku. Oprócz tego było u nich ustanowione ogólne prawo, obowiązujące wszystkich do tej odmiany, albo wielkimi pić pucharami, albo precz odejść. Czy wielu było takich, którzy się do tego ostatniego środka udawali? Nie trudna to rzecz do załatwienia.

   Wiadomo, że ten lud bardzo lubił pijać; wszelakoż, mówi dalej nasz autor, wielu utrzymuje, że to było prawdziwie pić po grecku, tyle razy, ilekroć pozdrawiano bogów i przyjaciół swoich przy kielichach, i kiedy ich tyle wychylano przepełnionych winem, ile razy pijano zdrowie każdego w szczególności. Nonulli, mówi, Graeco more bibere dicunt esse, quoties deos aut amicos inter pocula appellarent singulos nominatim, toties haurire, et large merum bibere. Niektórzy, mówi, pić greckim zwyczajem mienią, kiedy wychylano puchary tyle razy, ile razy bogów lub przyjaciół przy kielichach wymieniano, każdego z osobna, po imieniu, i pito wiele niezmieszanego wina. Takiegoż niemal przestrzegano zwyczaju wtedy, gdy kogo z biesiadników zaszczycano urzędem częstowania przy stole; dla obchodzenia z godnością tego znakomitego urzędu, używano pełnych czar wina, i biesiadnicy którym je podawano, wprzód wypróżniwszy, wyznaczali po imieniu tych, którzy po nich pić mieli. W tej bachusowej ceremonii, każdy pił tyle razy, ile wzywał bogów, i czynił śluby za zdrowie swych przyjaciół dla których błagał wszelkiego szczęścia.

   Jakiż to więc był ten urząd u stołu? Bo w tak ciekawej materii niczego nie trzeba zaniedbywać. Dosyć mi będzie powiedzieć, abym się nie oddalał od mego przedmiotu, że on zależał (polegał) na przewodzeniu w czasie uczty, dawaniu praw tyczących się porządku przy stole, i na uważaniu aby wszyscy biesiadujący zarówno pili, i żeby mieć, podług Makrobiusza, spis wszystkich potraw, które ten dozorca kazał dawać podług swego wyboru. Cycero nam okazuje dowód tego zwyczaju w swojej księdze o starości, w której wprowadza mówiącego Katona w te słowa: me vero et magisteria delectant a maioribus instituta, et is sermo qui more majorum a summo adhibetur in poculis etc. mnie zaś zachwycają urzędy ustanowione przez przodków i mowa wygłaszana zwyczajem przodków przez osobę siedzącą u szczytu stołu, kiedy stał przy niej kielich. Tenże sam autor w mowie swojej przeciw Werresowi bardzo jasno w tej mierze się tłumaczy: Iste enim praetor severus ac diligens, qui populi Romani legibus nunquam paruisset, illis diligenter legibus, quae in poculis ponebantur, obtemperabat. Ten bowiem był pretorem surowym i skrupulatnym, który nigdy nie zważał na prawa ludu rzymskiego, a pilnie przestrzegał tych, które ustanawiano dla biesiadników.

   Wracam się teraz do mego założenia, i dowodzę go pięknym miejscem z uczty siedmiu mędrców Plutarcha. Mnezyfil (Mnesiphilus) który w niej głos z kolei zabiera, mniema że kiedy tacy ludzie jakimi byli siedmiu mędrców, których Peryander częstował, zgromadzeni są na jednejże biesiadzie, nie potrzebują ani pucharów ani kielichów, dla uczynienia doskonałej jedności, przeto, gdy muzy przynoszą w pośród zgromadzenia jakby czaszę trzeźwości, wtenczas ich rozmowy pełne głębokiej nauki, rodzą przyjaźń i radość w ich sercach; i często przez czas utrzymywania wdzięcznych i powabnych rozmów, trzymają czarę na tacy, ani myśląc o wlewaniu do niej wina, wcale różni od tych którzy podług Homera, mniej umieją rozmawiać jak pić, i zachęcać drugich podobnie do Ajaxa, który nigdy nie zapominał obok siebie u stołu siedzących.

Wenus, Amor, Ceres i Bachus Peter Paul RubensWenus, Amor, Ceres i Bachus pędzla Petera Paula Rubensa

   Inny przykład znajduję w Lucyanie o Lapitach[4], gdzie powiedziane jest, że zdrowia chodziły w koło na godach małżeńskich Kleantysy córki Arystenesa, ani były przerwane zamieszaniem dla rychłego upicia się Alcydamasa. Xenofon ręczy także za starodawność naszego zwyczaju. I w rzeczy samej, kiedy opisuje w księdze VII z jaką dwornością Seuthes, król tracki przyjmował Greków w czasie układów które z sobą mieli, z powodu wyprawy Cyrusa, wchodzi w niektóre szczegóły dziwnie wyjaśniające przedmiot o którym rozprawiam.

   Dla okazania, że ten zwyczaj u dawnych Greków bardzo był używanym, nic więcej przywodzić nie będę. Różne rysy, którem świeżo przytoczył, stwierdzają to niewątpliwie.

   Pozwólmy teraz, że pierwsi Rzymianie w nie mniejszym go mieli poważaniu. Aby tego dowieść, potrzeba tylko przypomnieć sobie nadzwyczajny nieład który panował w ich kraju za rządu królów, wszystko się prawie działo dowolnie, gdyż mała liczba praw pod którymi żyli, nie miała nic pewnego, nic stałego, skąd poszła bez wątpienia, owa grubość i nieokrzesanie, które towarzyszyły wszystkim ich czynom; lecz ten charakter dziki i nieprzystępny dał się ułagodzić wkrótce po sławnym poselstwie, które wysłane było do przedniejszych miast greckich, aby się praw i zwyczajów ich nauczyli; jakoż krok ten nie był daremny, od nich wzięli bowiem Rzymianie, z mądrą polityką rządzenia, miłość nauk, ochotę do sztuk pięknych, dobry smak do wszelkich dzieł, przyzwoite rzeczy rozeznawanie i polerowność obyczajów.

   Przetoż jest podobieństwem do prawdy, że Rzymianie, którzy się z taką usilnością formowali we wszystkim na wzór Greków, nie pogardzili też i zwyczajem o którym mówię, zwyczajem zdolnym do ustalenia tej jedności i tego dobrego porozumienia, które im wkrótce posłużyły do wzniesienia się na tak wysoki stopień chwały, na którym potem stanąwszy, najpowabniejszym byli widowiskiem dla wszystkich narodów. Piliniusz i Horacy potwierdzają swym świadectwem to naturalne domniemanie. Pierwszy nas upewnia, że po zwyciężeniu Greków, kiedy Rzymianie posunęli swoje podbicia aż do Azji mniejszej, chętnie się pozbyli dawnych swych obyczajów, nowe przyswajając od zwyciężonych. Asia primum devicta, luxuriam misit in Italiam. Azja, zrazu pokonana, przyniosła do Italii przepych. Drugi, mówiąc o Rzymie, niemal toż samo powiada, Graecia victa suum victorem cepit. Zwyciężona Grecja podbiła swego zwycięzcę. Nie ograniczam się wszelako dowodami wspartymi na podobieństwie do prawdy, ani na świadectwie tych dwóch pisarzy. Rozyn (Rosinus) wyborny pisarz, który na wielkim świetle postawił starożytności rzymskie, dostatecznym mi jest, abym miał na czym ugruntować z większą pewnością nasz zwyczaj. Powiedziawszy o sposobie z jakim Rzymianie siadali do stołu, i jak od niego odchodzili, rozróżniwszy z wielką jasnością wszystkie części ich biesiady, przy dokładnym wyliczeniu rozmaitych gatunków czasz, których używali; ten autor mówię naucza nas, że kiedy na swych ucztach chcieli wzajemnie się zachęcić do picia z nieco większą nad pospolitą wesołością, zwyczajem uroczystym którego niechybnie przestrzegali, zaczynali od picia za zdrowie tego który zajmował pierwsze miejsce u stołu, i tak dalej wznosili zdrowie wszystkich współbiesiadników aż do tego który był umieszczonym na końcu.

   Byłoby tu miejsce opisać ich stoły, oznaczyć porządek jakim do nich zasiadali, i jak się tam zachowywali, lecz to by zaprowadziło mnie za daleko.

Amfory na winoRzymskie amfory na wino

   Powiedziałem, że ten zwyczaj był uroczystym, a to nie bez przyczyny, gdyż przed spełnieniem zdrowia czynili mokre ofiary[5] niektórym bóstwom, które przytomnymi być rozumieli swoim ucztom, to jest rozlewali z lekka na stół, na ziemię lub inne jakie miejsce podług swego widzimi się, kilka kropel wina z czaszy która mieli w ręku, potem spełniali ją na cześć swoich kochanek albo też przyjaciółek, które bez ogródki jawnie wymieniali. Plautus nam daje formułę, według której zdrowie to spełniali: wprowadza on Sagarina tak mówiącego: Bene vos, bene nos, bene te, bene me, bene nostram eitam Stephanium, etc. Stic. act. V. sc. 4. Zdrowie wasze, zdrowie nasze, zdrowie twoje, zdrowie moje, i zdrowie naszej Stefanium.

   Tymi niewielą słowy, podług zdania Rozyna, wyrażali Rzymianie swoje życzenia, co znaczyło, mówi on: życzę ci długiego i szczęśliwego życia, i zupełnego zdrowia, wszystko to bowiem na jedno wychodzi; co więcej, podaje, że Rzymianie mieli w zwyczaju, chcąc uczcić przyjaciela lub przyjaciółkę, pić za ich zdrowie tyle pucharów wina, ile było liter w imionach osób, które chcieli przyjmować.

   Cóż powiem o Tyberiuszu, który za świadectwem Swetona, tak bardzo wielkich szacował pijaków, że chciał zaszczycić urzędem Kwestora, przekładając nad tę szlachtę rzymską, która miała pierwsze do tego prawo, człowieka zupełnie nieznanego, a który się tym tylko przed nim zalecił, że wypijał za jego zdrowie ogromną flaszę wina?

   Cóż pomyśleć jeszcze o cesarzu Kommodzie, który podług wzmienionego już Alexandra, nie znajdował milszej rozkoszy, jak kiedy zagrzany rozpustą pił szklanicę niezmiernej wielkości, przy okrzykach niech żyje cesarz, którymi tym hojniej jemu szafowano im bardziej ich pragnął? zdaje się, że ci dwaj cesarze mniemali, że nie mogą lepiej zasłużyć na szacunek ludu, jak upoważniając nagrodami, i własnym przykładem tak sromotne zbytki.

   Aby zatrzeć wyobrażenie tego najprędzej, stawię nowy dowód wyjęty z piątej satyry Juwenalisa, w której ten poeta, bardzo żywy wystawia obraz rozmaitych skutków, które sprawuje dobra lub zła fortuna. Z jakiegokolwiek bądź, powiada, rodu mógłbyś się chlubić, jeżeli bogactwa nie wznoszą jego świetności, strzeż się żalić u stołu na to, co przed ciebie stawią, naraziłbyś się na los, jaki spotkał Kakusa, którego Herakles ze swojej wywlukł jaskini. Widzianoż kiedy Wirrona pijącego za zdrowie Trebiusza, i z jednejże po nim czaszy? Quando propinat Virro tibi, sumitve tuis contacta labellis pocula? Kiedy Wirron przepija do ciebie albo wypija kielich dotknięty twoimi wargami? Któżby z was był tak śmiałym prosić go o to? Z wytartą i porozdzieraną szatą na grzbiecie, czyż się kto ośmieli rozmawiać z nim o tysięcznych rzeczach? Lecz jeżeli los się zmieni? jeżeli Trebiusz ujrzy się z nagła wyniesionym do wysokiego szczęścia? wtenczas on nie ten już człowiek. Wirron nie ma nadeń zaufańszego przyjaciela: niech podadzą Trebiuszowi ten smaczny kęsek: nie chceszli panie tego przysmaczku? Kochane pieniążki! wykrzykuje tu Juwenalis, wam to się ta część wyrządza, wy jedne jesteście bracią i dobrymi przyjaciółmi Wirrona.

   Znajdujemy jeszcze w Plaucie rozmaite miejsca, które widocznie dowodzą, że za jego czasów był już zwyczaj spełniania zdrowia. Propino, mówi, magnum poculum, ille ebibit… Abs te accipiat, tibi proponet, tu bibas… Propino tibi salutem plenis faucibus…[6] Przepijam, mówi, wielkim pucharem, tamten pije… Weźmie od ciebie, przepije do ciebie, ty wypijesz… Piję za twe zdrowie pełną gębą…

   Gdybym się nie lękał nadurzyć waszej cierpliwości, czegożbym jeszcze nie powiedział w tej materii, która się staje tym obfitszą, im bardziej się zagłębiam w starożytności? Ale czas jest przejść do ostatniej części tego pamiętnika, i roztrząsnąć pokrótce, jak się ten zwyczaj o którym mówię, zaprowadził u dawnych. Znajduję naprzód dwa różne sposoby.

   Pierwszy zasadza się na pewnym trybie picia, który nie przeszedł do nas (Francuzów), a przynajmniej się nie utrzymał, a który bardzo jest pospolity w Niemczech i w wielu innych krajach. Dla wyrozumienia tego, potrzeba uważać, że dawni przed podaniem drugiej osobie pucharu zdrowia, pierwsi zaczynali wypijając trochę wina z tej czaszy, co autorowie łacińscy nazywali praebibere (przepijać): albo praelibare (zakosztować): potem oddawali tenże sam puchar z resztą wina, temu za którego zdrowie go ofiarowali, to życzenie zapewne było oświadczane, jak dzisiaj, w chwili picia, jakby chciano mówić, możesz się napić tego wina nieczego się nie obawiając, ponieważ ja pierwszy doświadczyłem onego kosztując, aby szkodzić nie mogło twojemu zdrowiu; albo jeśli kto tak chce, mógł to być rodzaj zachęcania do picia, który z czasem zatrzymał tylko samą treść tej formy, której niegdyś używano; mówi się teraz piję za twoje zdrowie, często nawet krócej, twoje zdrowie, a może być, że dawniej przydawano przed podaniem kielicha, pij za swoje zdrowie, jak ja piję za moje.

   Otóż bez wątpienia wywód najbliższy i najgruntowniejszy, jaki tylko dać można temu sposobowi dziwacznemu.

   Drugi sposób, który dał początek temu zwyczajowi u dawnych, jest płoche mniemanie którym byli napojeni, że bóstwa przodkowały zawsze biesiadom, i dlatego to przyzwyczaili się stawiać na swych stołach, jak nas upewnia Arnobius w drugiej księdze, posąg któregokolwiek boga lub bogini, do którychby mogli przesłać swoje śluby, za siebie samych albo za tych, z którymi mieli interes błagać; sacras facitis mensas salinorum appositu et simulachris deorum. Czynicie stoły świętymi przez stawianie na nich solniczek i posągów bogów.

1500letnia butelka z winemNajstarsza ok. 1500-letnia butelka z rzymskim winem, znaleziona w jakiejś jaskini i eksponowana w muzeum. Jak widać wino przemieniło się w jakąś rafę koralową

   Zgadza się to doskonale z tym co mówi Alexander, prawnik, któregom już przytoczył. Dowodzi on, że czyniono libacje i ofiary tym mniemanym bogom stołu, aby ich zjednać sobie łaskę w prośbach, które czynili za siebie albo za współbiesiadników. „Interque epulas et pocula primum libare diis dapes, et bene precari convivis, et secundum precationem dapibus cum modestia vesci, prisci moris erat, haud aliter, quam si sacrum epulum esset” „I był stary zwyczaj, by na ucztach i biesiadach najpierw uczynić libację na ofiarę bogom, dobrze życzyć biesiadnikom, a po modlitwie posilać się z umiarem, tak jakby uczta była święta” a niżej nieco przydaje: „Utque primus calix Jovi Olympio misceatur, secundus heroibus, tertius servatori Jovi.” „Aby pierwszy puchar był zmieszany dla Jowisza Olimpijskiego, drugi dla herosów, trzeci dla Jowisza zbawcy.”

   W uczcie mędrców Plutarcha, znajduje się rozmowa Solona z Kleodemem, która wyświeca jeszcze lepiej mniemanie starożytnych, względem przytomności ich bóstw, kiedy się znajdowali u stołu.

   Pierwszy tak mówi: widoczna jest rzecz, że najwyższe dobro człowieka na tym by zależało, aby niepotrzebował pokarmu, przynajmniej, aby go nie wiele potrzebował. Nie zgadzam się na to, odpowiada Kleodem, owszem ja przeciwnie sądzę, że koniecznie potrzeba stołów, przy których by można było mieć uciechę pić jednym do drugich i sprawować ofiary Cererze i córce jej Prozerpinie; odjąwszy zaś to, zniósłbyś ołtarz bóstw opiekuńczych przyjaźni i gościnności.

   Dla poparcia zdania Kleodema, dodaje Tales: gdyby bogowie przez swą najwyższą władzę, powrócili ziemię do pierwszej jej nicestwa, co za dziwne zamieszanie i nieład by stąd wyniknął? A przez to prawi, toż samo byłoby, gdyby chciano znieść stoły, byłoby to zupełnie dom przewrócić, wyganiać bóstwo opiekuńcze Westy, luby zwyczaj picia jednych do drugich z tegoż pucharu, częstowania swoich przyjaciół i przyjmowania cudzoziemców.

   Kończę uwagą, do której mnie wprowadziło wszystko to, o czym mówiłem. Należałoby życzyć, żeby wszystkie te śluby, które się czynią za drugich ze szklanką w ręku, były równie szczere jak częste bywają. Nadużycie tej przystojności, tak dalece przeważa, że chociaż się ona zachowuje we wszystkich czasach i zdarzeniach, a przecie serce, mówiąc w ogólności, mało ma udziału w tych powierzchownych oznakach przyjaźni. Żąłdałbym więc, powtarzam, więcej szczerości w życzeniach, wtenczas bowiem, chociażby się przez to zdrowie lepiej nie wzmocniło, ani lekarze i lekarstwa nie były mniej potrzebnymi, jednak można by było powiedzieć, że nie wszystko się odbywa na świecie zimnymi i czczymi komplementami, próżnym oświadczeniem, lecz że się znajduje coś rzeczywistego, że jest doskonała szczerość, która jednoczy razem wszystkich ludzi, jak w pierwszych wiekach świata.

Michał Baliński

[1] Wiekiem przeszłym nazywa tu autor wiek siedemnasty, w którym nauki, przedtem we Włoszech tylko najprzedniej kwitnące, zaczęły się znacznie krzewić i pomnażać w całej Europie. W tym zawodzie najpierw wygórowała Francja i wziętość Włochów przyćmiła. Na końcu wieku siedemnastego Piotr Wielki zapalił w Rosji pochodnię oświecenia i położył fundament następnej tego państwa chwały i potęgi. Niemcy olbrzymie w naukach zrobiwszy kroki, w pierwszej połowie wieku osiemnastego stanęli obok z najpolerowniejszymi ludami. Polacy szczęśliwie poczynając w wieku piętnastym, z dobrym skutkiem naśladowali Włochów w wieku szesnastym, i do połowy siedemnastego nie przestawali być czcicielami nauk i oświecenia. Lecz odtąd, to jest od połowy wieku siedemnastego, wtenczas właśnie kiedy wszystkie prawie chrześcijańskie Europy narody z największym zapałem i powodzeniem drogą doskonalenia się postępowały; przodkowie nasi dziwnym jakimś zarządzeniem wsteczny zupełnie wzięli kierunek. W ciągu stuletnim czyli do połowy wieku osiemnastego, to jest do epoki przesądzenia grubych przesądów i obudzenia narodu ze zgubnego letargu, przez mądre i usilne starania partykularnego człowieka, nigdy dość nieuwielbianego Stanisława Konarskiego , wielkiego geniuszu i nieporównanej w dobrem wytrwałości męża; w dziejach polskich nic pocieszającego, nic chwalebnego znajdować nie można; nauki żadnej nie miały wartości i do żadnego nie prowadziły znaczenia; wszędzie widać przewrotny sposób publicznego mniemania i utwierdzenie pomroki grubej niewiadomości; żadnych cnót publicznych, a nawet rzadkie ślady partykularnych; nierozsądna i niesprawiedliwa zuchwałość nazywała się gorliwością; łupiestwo narodowej własności w starostwach, tytuł jednało panów, a użycie przez nich niezapracowanych dochodów na rozpijanie powszechności, nazywało się wspaniałością i służeniem ojczyźnie z odżałowaniem wartych fortun. Nieuctwo i podłość siliły się w pochlebstwach na nieograniczone pochwały i wynosiły pod niebiosy lub gnuśną bezczynność lub nierozsądne i szkodliwe sprawy. Słowem stuletni ów zakres czasu sprawiedliwie nazwać by można wiekiem kwitnącego u nas pijaństwa i odurzającego panegiryzmu. Światlejsza później stała się cokolwiek opinia publiczna, wyczerpały się na koniec i oschły źródła bogacenia się przyswajaniem narodowej własności, a w zmianie czasów znikła nawet potrzeba upijania innych, które u nas nie było jak u Greków, ani skutkiem grzeczności ani wypadkiem towarzyskiego pożycia, ale raczej sprężyną kierowania spraw publicznych i urzędowym niejako zatrudnianiem poważnych osób i zgromadzeń. Pijaństwo utraciło dawną wziętość, której natomiast dostąpią gra kartowa. Czczono dawniej i uwielbiano publicznych dowódców i podżegaczów pijaństwa; zaczęto później bez wstrętu i obrzydzenia znosić nałogowych kartowników, a sprawowanie tej profesji tak zgubnej i szkodliwej dla obyczajów, jeszcze w powszechniejszej opinii nie okazuje się być haniebnym. (T.)

[2] Alexander ab Alexandro, urodzony w Neapolu r. 1461, był adwokatem; w swojej ojczyźnie i w Rzymie u sądu stawał, napisał: Dissertationes IV de rebus admirandis, quae in Italia nuper contigere; i wielce szacowne dzieło, Geniales dies lib. sex. Umarł w Rzymie r. 1525 października 2. (T.)

[3] Genial. Dier. I. V. c. 21

[4] Lapitchowie lud w Tessalii zamieszkały, przy ujściu rzeki Peneus, wzięli swoje imię od Lapitha syna Apollina i Stilbe córki Penea. Wesele Piritousa ich króla, było powodem do krwawej wojny między tym narodem i Centaurami, w której ci ostatni byli zwalczeni i rozproszeni męstwem Herkulesa i Teeusa. Piliniusz (lib. VII. cap. LVI) i Wirgiliusz, przyznaje Lapithom wynalazek siodła i wędzidła, twierdząc, że byli dobrymi jeźdźcami. Dyodor sycylijski (L. IV. c. 71) wspomina o innych Lapitach w Macedonii przy górze Olimpu osiadłych. (Encykloped. Method: Geogr Anc.)  (T.)

[5] Knapski sławny wieku swego filolog, w dykcyonarzu pod wyrazem ofiara pogańska, Libamen, Libamentum, Libatio, nazywa mokrą ofiarą (T.)

[6] Curc. Sc. 3, Act. 2, Ain. Sc. 1 Act. 2

 

(627)

No comments yet.

Dodaj komentarz